5 kwietnia w Wielki Czwartek na antenie TVP Info marszałek Sejmu Ewa Kopacz kategorycznie sprzeciwiła się pomysłom zbudowania pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej. Jednocześnie stwierdziła: „budujmy te wszystkie pomniki w naszych sercach i naszej pamięci”.
Odłóżmy na chwilę - choć to trudne - na bok fakt, że E. Kopacz narobiła niebywałego bałaganu w służbie zdrowia ministrując w poprzedniej kadencji, że kwalifikacji do pełnienia urzędu marszałka nie posiada, że przemawiając z sejmowej trybuny wprowadzała Polaków w błąd w sprawie przebiegu sekcji zwłok członków polskiej delegacji oraz kwestii przekopywania terenu katastrofy smoleńskiej. Podążmy tropem rozumowania działaczki PO desygnowanej na wysoki urząd. Otóż gdyby przyjąć logikę koleżanki Donalda Tuska, to naturalną koleją rzeczy trzeba by zabrać się za usuwanie pomników z przestrzeni publicznej. Po co komu Kolumna Zygmunta III Wazy w Warszawie? Po co pomnik Szopena w warszawskich Łazienkach? Na cóż pomnik Adama Mickiewicza w Krakowie? A pomniki Józefa Piłsudskiego w wielu miastach i miasteczkach? A pomnik Aleksandra Fredry na wrocławskim Rynku przywieziony ze Lwowa po II wojnie światowej? Co z innymi pomnikami np. Pomnikiem Obrońców Wybrzeża na Westerplatte czy Pomnikiem Bohaterów Getta w Warszawie? Przecież, jak radzi pani marszałek, chodzi o to, abyśmy pomniki mieli w „naszych sercach i naszej pamięci”…
Przepraszam za powyższy opar absurdu, ale zawdzięczamy go drugiej osobie w państwie (sic!). A może to nie absurd, tylko cynizm?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)