W czwartek 5 lipca prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Grzegorz Lato ogłosił, że na jesiennym zjeździe tej organizacji będzie ubiegał się o ponowny wybór. Uczynił tak mimo swoich wcześniejszych obietnic oraz powszechnej niechęci Polaków. Zaskoczenie to żadne, starzy wyjadacze z PZPN kochają swoje stołki i duże pieniądze. Ciekawa była jednak argumentacja przedstawiona przez rzeczniczkę związku Agnieszkę Olejkowską. Otóż stwierdziła ona, że EURO 2012 wypadło w Polsce znakomicie, atmosfera była wspaniała, PZPN stworzył reprezentacji świetne warunki. Władza w związku wymaga kontynuacji, a w polskiej piłce nożnej tyle jest jeszcze do zrobienia…
Brzmi to dziwnie znajomo, czy aby nie w takie tony uderza prorządowa propaganda? Tusk i służące mu media, podpinając się pod entuzjazm kibiców, z imprezy zakończonej sportową porażką polskiej drużyny (ostatnie miejsce w najsłabszej grupie, ani jednego zwycięstwa) i rozbabraniem infrastruktury (autostrady) usiłują zrobić epokowe wydarzenie. Posłuchajmy jeszcze raz argumentów G. Laty - czy atmosfera wśród kibiców nie była wspaniała ? (była!), czy PZPN, tak jak rząd, nie zrobił wszystkiego, co mógł? (jasne, że zrobił!), czy polska piłka, która jest „w budowie”, nie wymaga działań? (pewnie, że wymaga!), czy zasłużona władza fachowców nie powinna kontynuować swojej misji? (ależ oczywiście, że powinna!).
Skoro premierem może być Donald Tusk, to Grzegorz Lato może być prezesem PZPN. Taką, psiakrew, mamy „fajną” Polskę!


Komentarze
Pokaż komentarze