W czwartek 26 lipca wieczorem klub parlamentarny Solidarnej Polski opuściło 2 posłów, mec. Bartosz Kownacki wrócił do PiS, zaś prof. Mariusz Orion Jędrysek został posłem niezależnym. W ten sposób reprezentacja parlamentarna partii Zbigniewa Ziobry skurczyła się o 10 procent, a w świat poszedł przekaz, że Solidarna Polska zaczyna się kruszyć. Aby ratować sytuację i zatrzeć złe wrażenie Z. Ziobro ogłosił „sukces” polegający na tym, że nie odeszło więcej parlamentarzystów (sic!). Atakował prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, oświadczył, że „czas zakończyć szkodliwy monopol Prawa i Sprawiedliwości”. Zapewnił, że „Solidarna Polska „zwycięży, bo Polacy zasługują na lepszą Polskę”.
Słuchając lidera Solidarnej Polski, partii osiągającej w sondażach 2-3% społecznego poparcia, nie wiadomo czy się śmiać czy płakać. Inicjatywa zbudowania dużej partii prawicowej kosztem PiS i w oparciu o byłych działaczy PiS spaliła na panewce. Okazało się, że wyborcy popierali Z. Ziobrę jako dobrego parlamentarzystę i ministra sprawiedliwości, który realizuje program PiS. Wspierali go, gdyż widzieli w nim pomocnika Jarosława Kaczyńskiego i potencjalnego następcę. Odwrócili się od niego, gdy w imię ambicji zaczął rozdrabniać prawicę cofając ją do fatalnego rozbicia w latach 90-tych.
Szukanie naciąganych różnic z PiS też działaczom Solidarnej Polski nie pomoże (szczególnie groteskowe jest opowiadanie, jak to środowisko Solidarnej Polski było przeciw traktatowi lizbońskiemu, gdy np.Z. Ziobro głosował za ratyfikacją). Zostają kuriozalne opowieści o „strategicznym sukcesie”, którym zdaniem europosła Jacka Kurskiego był brak przemawiania Jarosława Kaczyńskiego do pielgrzymów Rodziny Radia Maryja na Jasnej Górze (wywiad z J. Kurskim w „Uważam Rze” w numerze z 23-20.07.2012 r.). Secesjonistom z PiS pozostają złośliwości wobec niedawnego szefa ( Z. Ziobro ostatnio nie sięga po określenia „prezes J. Kaczyński” czy „premier J. Kaczyński”, jak podpowiadałaby kultura, ale używa wyłącznie nazwiska politycznego konkurenta), a także częste bywanie w TVN i jeżdżenie po kraju z opowieściami, jaki to „niedobry, oj, jaki niedobry!” jest lider PiS i jego partia.
Senator PO Jan Filip Libicki niedawno na blogu oznajmił, że dobrze życzy ziobrystom, gdyż osłabiają PiS i szkodzą J. Kaczyńskiemu. Rzeczywiście, jedyne, co partyjka Z. Ziobry może zrobić to namącić jakiejś małej grupie wyborców centroprawicy, umniejszyć poparcie dla PiS i w ten sposób pomóc Platformie. Koalicja PO-PSL rządzi fatalnie. Żeby odsunąć od władzy Donalda Tuska i dokonać zmian na lepsze w Polsce trzeba konsolidować się z największą partią na prawicy czyli Prawem i Sprawiedliwością - tak uczynili członkowie Ruchu Odbudowy Polski przechodząc do partii J. Kaczyńskiego, tak zrobiła Prawica Rzeczypospolitej byłego marszałka Sejmu Marka Jurka zawierając z PiS porozumienie o współpracy i wspólnym starcie w wyborach. Dzielący prawicę polityczny plankton w rodzaju partyjki Z. Ziobry i J. Kurskiego należy omijać szerokim łukiem.


Komentarze
Pokaż komentarze