Na powtórnym pogrzebie śp. Ryszarda Kaczorowskiego, Prezydenta RP na Uchodźstwie, który zginął w katastrofie smoleńskiej, zabrakło najwyższych rangą przedstawicieli władz państwowych. Nie przybyli Prezydent B. Komorowski, marszałek Sejmu E. Kopacz i premier D. Tusk, nie znalazł czasu ani jeden z ministrów rządu PO-PSL. Obecni byli w ich miejsce żona Prezydenta Anna Komorowska i szef prezydenckiej kancelarii oraz wiceministrowie.
Tak oto dokonał się wielki dyshonor. Spostponowano osobę dla Ojczyzny wielce zasłużoną, uosabiającą ciągłość ustrojową z Polską przedwojenną oraz tradycję II Rzeczypospolitej. Podobno działacze PO pełniący najważniejsze funkcje bali się gwizdów publiczności (tak sugeruje eurodeputowany PO z Wrocławia Jacek Protasiewicz). Zapewne też chcieli uniknąć przeprosin za skandaliczne pomylenie ciał. Woleli obniżyć rangę uroczystości, aby dalej twierdzić, że „państwo zdało egzamin” (sic!). Zabrakło zrozumienia, czym jest polska państwowość oraz empatii. Zwyciężyły pijarowskie kalkulacje. A może żyjąc w „fajnej Polsce” znaleźli sobie w tym czasie, gdy do grobu składano śp. Prezydenta R. Kaczorowskiego, jakieś „fajne” zajęcia? Bóg jeden wie…
Najgorzej zachował się obecny Prezydent B. Komorowski (czy tego chcemy czy nie, to on z woli wyborców wyraża majestat Rzeczypospolitej). Nie oddał honoru swemu poprzednikowi. Kiedy po katastrofie smoleńskiej ubiegał się o urząd Prezydenta RP umiał poprosić Panią Karolinę Kaczorowską, wdowę po śp. Prezydencie Ryszardzie Kaczorowskim o poparcie i akces do jego komitetu wyborczego. Teraz nie znalazł czasu, aby wziąć udział w uroczystościach pogrzebowych…


Komentarze
Pokaż komentarze (3)