32 obserwujących
534 notki
548k odsłon
  371   0

Wschód, Warszawa 90, Demokracja i Niepodległość

Wspomnienia z działalności na wschodzie, z lat 1990-93.

Moja działalność na wschodzie zaczęła się chyba od tego, że stamtąd pochodzi moja rodzina. Wielokrotnie jeździłem tam, zwłaszcza na Litwę w latach 80 tych. W Solidarności Walczącej w 1990 roku, ktoś mnie podczas jakiejś demonstracji, skontaktował z Wojtkiem Stando, bo to był ktoś, kto się też tym samym interesował i masa krytyczna została przekroczona. Co do tego, co robiliśmy konsultowaliśmy się z Kornelem Morawieckim, generalnie jak to w SW mieliśmy wolną rękę. W tej organizacji zasadą było, im więcej robisz, tym więcej masz władzy.
Z Piotrkiem Hlebowiczem i Jadwigą Chmielowską, którzy wcześniej stworzyli zespół działaliśmy niezależnie, czasem wspólnie, choć formalnie pewien czas w ramach Wydziału Wschodniego SW.

Wojtek Stando, który doszedł w 1988 roku do wniosku, że jedynym sposobem na odzyskanie wolności przez Polskę „jest rozpad ZSRR” i postanowił w tym kierunku działać. Przypominam, że wtedy było to drugie światowe mocarstwo.

W XII 1989 Wojtek wyjechał do rodziny w Gruzji, poprzez nią poznał tamtejsza opozycję, rozmawiał z jej liderami, omal nie poznał późniejszego prezydenta, wg niego agenta KGB Zwiada Gamzahurdię. Bliższe kontakty nawiązał z Grigorijem Czanturią „szefem radykalnego skrzydła gruzińskich niepodległościowców”, „I tak to się zaczęło”. Wcześniej kontakty z Litwinami nawiązał Piotr.

Wojtek pisał w nigdy nie wysłanym i nie dokończonym liście z tamtego okresu. „Po powrocie do Polski poczyniłem parę kroków mających na celu popularyzacje idei „wyzwolenia przez rozpad”(...) „Sprawa posunęła się naprzód dopiero, gdy złapałem kontakt z niejakim Romanem Zaleskim - pseudonim „Witek”, również żywo zainteresowanym tematyką wschodnią i miotającym się w podobny sposób. Okazało się, że „co dwie głowy, to nie jedna” sprawdza się w praktyce i w dość krótkim czasie mieliśmy kilka, jak nam się wydawało sensownych pomysłów”. Mieliśmy odbyć kilka konferencji, które miały się odbić szerokim echem. Po pierwszej jednak, która przeszła bez echa, zrezygnowaliśmy z dalszych.

Konferencja „Przedstawicieli mniejszości narodowych i Polskiego Nurtu Demokratycznego” V 1990

Wtedy w roku 1990 w różnych krajach rozpadającego się ZSRR pojawiały się kreowane konflikty z mniejszościami np. Nagorny Karabach , w Polsce też to mogło się zdarzyć.
Zrobiliśmy więc konferencję „Przedstawicieli mniejszości narodowych i polskiego nurtu liberalno (w sensie wolnościowo , wtedy to słowo nie było jeszcze skompromitowane przez aferałów) demokratycznego”. Sens konferencji - to traktowanie mniejszości jako pomostu między nami a sąsiadami, przełamanie stereotypu gości, czy emigrantów.


Wyjazd na Litwę i Łotwę V 1990
Byłem na Zjeździe LNNK. Łotewskiego Ruchu na Rzecz Uzyskania Niepodległości. Na Litwie z Piotrem u Ligi Wolności Litwy, kontakt który nawiązał Piotr Chlebowicz znacznie wcześniej. Dzięki temu udało się wyjść na resztę ówczesnej „pribałtyki” i Białoruś.


Praga Zjazd „Demokracji i Niepodległości” VII 1990
Pojechaliśmy z Wojtkiem do Pragi na zjazd Demokracji i Niepodległości „Pokojowa droga do demokracji”. Kornel dostał zaproszenie i dał nam. Tam pierwszy raz spotkaliśmy się z organizatorami Paruirem Hairikianem - jednym z liderów ormiańskiej opozycji, który był więziony przez 20 lat w sowieckich łagrach, Gari Kasparowem i Władimirem Bukowskim. Była to wielka impreza, chyba na zamku, bankiet, uczestniczyły w niej setki ludzi. Pamiętam jak podczas rozmowy podszedł ktoś reprezentujący jakąś chorwacką organizacje i powiedział, że oni też chcieliby mieć swoje państwo i przystąpić do DiN. Byłem zdziwiony, Chorwacja była wtedy po prostu Jugosławią. Dzięki gruzińskim znajomym Wojtka tam obecnym, poznaliśmy wielu nowych ludzi. „Mieliśmy gotowy plan, który powstał, gdy ja i Witek zasiedliśmy zniechęceni do topienia trosk w piwie. Plan polegał na utworzeniu (..) Centrum Koordynacyjnego opozycji niepodległościowej z sowieckiego imperium”. „Bukowski (szef Międzynarodówki Oporu) i Hairikian (prezydent Democracy& Independence) sceptycznie odnieśli się do tego pomysłu, ale powiedzieli żebyśmy próbowali, i jakby co, otrzymamy poparcie” Więc zabraliśmy się do roboty. W pociągu jeszcze napisaliśmy „cele i zasady działania” i potem „rozkolportowaliśmy wśród znajomych”. „Piotr który wrócił z kolejnego wyjazdu (też mu się udało,Tatarzy Krymscy) zapałał entuzjazmem”.

Zaczęliśmy jeździć po ZSRR i znajdować organizacje myślące podobnie jak nasza. Nawiązaliśmy współpracę z jedną organizacją, potem ludzie z niej polecali nam innych. I tak to szło. Od republiki do republiki. Oni się znali z łagrów głównie, niektórzy siedzieli w nich po 20 i więcej lat.
Zrobiliśmy razem i osobno kilka wyjazdów od 1990 do 1993. Inne działania były to min:

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura