Bez zaskoczenia. Wśród materiałów, które tzw. Międzypaństwowy Komitet Lotniczy przekaże stronie polskiej, zabraknie książki serwisowej samolotu rozbitego pod Smoleńskiem. W dziewięciu pudłach dokumentów znajdować się ma „zbiór informacji aeronawigacyjnych, oraz wyniki analizy paliw i smarów”. Nie ma natomiast opisów lotniska, jak powiedziało źródło z komitetu.
Książka serwisowa zapewne jest wnikliwie badana. Być może chodzi o uzupełnienie tego, co powinno się znajdować w każdej książce serwisowej, a co odnotowane nie było. Jako, że z założenia nie ufam specom z kgb, uważam, że to kolejna rzecz, która mogłaby udzielić wielu odpowiedzi w sprawie katastrofy - nie ujrzy już więcej polskiego światła. Tak samo jak z protokołami sekcji zwłok. Możemy sobie poczekać jak to się kiedyś mówiło do usr…ej śmierci.
Dla przypomnienia: protokoły sekcji zwłok pozostały w Rosji celem zbadania tego, kto gdzie siedział i kto przebywał jeszcze w kabinie pilotów. A teraz książka serwisowa pozostanie w rękach rosyjskich fachowców od lotniczych tragedii. Trzeba się przygotować, że zabawa w kotka i myszkę funkcjonariuszy dawnego imperium z naszymi chłopcami w krótkich spodenkach, potrwa jeszcze całkiem długo, a repertuar tudzież wachlarz kpin z polskiej strony śledztwa, Rosjanie mają szeroki.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)