0 obserwujących
55 notek
34k odsłony
2445 odsłon

„Kociarze”, czyli dlaczego Polskę ominęła „czarna śmierć”?

Wykop Skomentuj6

Dlaczego Polski nie dotknęła pandemia „czarnej śmierci”, która w latach 1347-1350  zabiła w Europie 25 milionów ludzi czyli ponad 30 procent populacji? Czym Polska różniła się od krajów Zachodu?

Była pod mniejszym wpływem papiestwa, choćby z uwagi na poparcie udzielane przez Rzym największemu wrogowi Polski - Zakonowi Krzyżackiemu, i w związku z tym Święta Inkwizycja, upiorna psychopatyczna policja polityczna, była u nas mniej wszechwładna, to fakt historyczny. Ale co ma Święta Inkwizycja  do pandemii „czarnej śmierci”?

image


 Na obrazie powyżej, osobnik po lewej stronie to lekarz, u jego stóp i również u stóp postaci z prawej strony obrazu widać szczury, które przenoszą zarazę. Zapyta ktoś, czy w Polsce nie było szczurów? Były oczywiście ale miały też naturalnych wrogów - koty, które nie pozwalały im się rozmnażać ponad miarę.

A czy na Zachodzie nie było kotów? Właśnie

 W roku 1227 papieżem został Grzegorz IX, który mimo podeszłego wieku (80 lat) rządził Kościołem bardzo energicznie. Zastrzegł sobie wyłączne prawo kanonizacji świętych. W roku 1231 powołał Inkwizycję i powierzył ją zakonowi  Dominikanów ( założyciela zakonu, Dominika Guzmana kanonizował w roku 1234).

image

Psychopata Dominik demaskuje Szatana pod postacią czarnego kota

 Papież zaczął otrzymywać od swych Inkwizytorów złożone pod przysięgą sprawozdania, o tym, że czarownice zaczęły się alarmująco mnożyć.

Podczas przesłuchań, bardzo wiele kobiet przyznało się, że są wiedźmami i oddają się najohydniejszym praktykom, o jakich słyszał. Jednym z jego głównych informatorów był sadystyczny sekularyzowany ksiądz Konrad, który pochodził z Marburga, małego niemieckiego miasteczka.

Papież Grzegorz osobiście wyznaczył Konrada, aby przeprowadził dochodzenie w sprawie grupy heretyków zwanych Lucyferianami. Torturami wymusił od nich zeznania o takich potwornościach, że zaniepokoiły się całe Niemcy. Zeznania miotających się w szale, cierpiących katusze wariatów Konrad przyjął za świętą prawdę i przekazał papieżowi. Grzegorz zajął twarde stanowisko, że te potwory należy zetrzeć z powierzchni ziemi, bez względu na wiek i płeć. Zapewne zawarli pakt z Lucyferem, Księciem Ciemności; plugawili świat.

Konrad robił co mógł, aby wyeliminować możliwie najwięcej heretyków. W Strasburgu spalił osiemdziesięcioro mężczyzn, kobiet i dzieci. Nikogo nie oszczędzano, nawet biskupów. Przez sześć lat prowadził kampanię strachu - aż sam został zamordowany. Jego dzieło przetrwało znacznie dłużej w myśli i prawodawstwie Grzegorza IX. Papież przyjął bez zastrzeżeń, że na sabatach czarownic diabeł pojawia się pod postacią ropuchy, bladego upiora i czarnego kocura, i zachęca swych wyznawców do udziału w najbardziej obscenicznych praktykach. Regularnie palono na stosie stare kobiety za to, że przyznały się do współżycia z Szatanem i urodzenia jego dzieci, których nikt nie widział. Niewidzialność potomstwa Szatana uczyniła je tym bardziej groźnymi.

Oprócz wiary w największe brednie, Grzegorza IX cechowała chorobliwa nienawiść do kotów, czemu dał wyraz w papieskiej bulli  Vox in Rama.

 „Kiedy nowicjusz ma być przyjęty i wejść po raz pierwszy do tej szkoły wyrzutków, wtedy pojawia się w ich gronie żaba, także ropuchą nazwana, i wtedy jedni składają ohydny pocałunek na jej tyłku, drudzy wylizują jej z pyska pianę. Bywa ona czasami zwyczajnej wielkości, czasami jak kaczka lub gęś, ale też czasem tak wielka jak piec. Po tej ceremonii pokazuje się człowiek dziwnej  bladości,  z czarnymi  oczyma,  tak wynędzniały i chudy, że zdaje się, jak gdyby wcale nie miał ciała i jakby sama skóra wisiała na jego kościach. Gdy go nowicjusz pocałuje, co zrobić musi koniecznie, poczuje od niego zimno jakby z lodu i natychmiast straci pamięć nawet wiary katolickiej. Po czym rozpoczyna się rozpustna biesiada bez światła, bez względu na płeć i pokrewieństwo, przy końcu której pojawia się znowu kot czarny z podniesionym w górę ogonem, a wszyscy przytomni całują go pod ten ogon."

To oznaczało wyrok na koty, w szczególności czarne.

Papieskie brednie zostały całkiem poważnie potraktowane przez europejskich władców, którzy zakasali rękawy i postanowili coś z kocim problemem zrobić. Oto bowiem szatan przestał już mieć twarz rogatego madafaki, a przybrał postać pozornie niewinnego futrzaka.

Przez kilka kolejnych dekad trwał więc otwarty sezon na koty. Szczególnie te czarne – najbardziej znienawidzone przez papieskich inkwizytorów. Czworonogi wyrzynano, palono, topiono w nadziei, że w ten sposób diabeł wreszcie raz na zawsze opuści nasz ziemski padół.

Mijały dziesięciolecia, a kotów w Europie ubywało w ekspresowym tempie. Nikt jakoś specjalnie nie przejmował się jednocześnie faktem, że wraz z ubywaniem sierściuchów wzrasta ilość ich naturalnych wrogów – gryzoni, w szczególności zaś szczurów. Działalność kościelnych urzędasów pilnujących, aby z życiem nie ostał się żaden kot o ciemnym umaszczeniu, doprowadziła do poważnego zachwiania się równowagi w łańcuchu pokarmowym. Szczury mnożyły się na potęgę szczęśliwe, że sam człowiek zadbał o to, aby pozbyć się dybiących na ich życie czworonogów.

Plagi gryzoni wkrótce przyniosły kolejny problem – pchły. Im więcej szczurów panoszyło się po średniowiecznych miastach, tym więcej pcheł regularnie żarło ich mieszkańców. Gatunek pcheł, o którym tu mówimy to Xenopsylla cheopis. To małe cholerstwo zaczęło roznosić poważne choroby, wśród których prawdziwą popularność osiągnęła… dżuma.

          Po Grzegorzu IX pozostało, ulubione przez podobnych jemu tępych fanatyków, pogardliwe określenie „kociarze”. Co ciekawe, papieskich bredni zapisanych w bulli Vox in Rama jak dotąd nikt nie odwołał, więc można przypuszczać, że nadal stanowią część nauczania Kościoła.

         „To ogólne świadectwo jedności katolicyzmu dotyczy zarówno wzajemnego powiązania nauczania przeszłego z teraźniejszym, jak i poszczególnych części nauczania teraźniejszego. Nikt w to nie wątpi, że rzymskokatolicka społeczność doby obecnej jest następcą i przedstawicielem Kościoła średniowiecznego” (bł. kard., J.H Newman)

 Zaś papieża Grzegorza IX można postawić w jednym rzędzie z takimi zasłużonymi postaciami jak Adolf Hitler czy Napoleon Bonaparte - oni też się kotów bali.

 

P. de Rosa „Namiestnicy Crystusa”

http://joemonster.org/art/36714 


Zobacz galerię zdjęć:

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura