9 obserwujących
113 notek
72k odsłony
  232   0

Homo Corporatus: Początek

Dwadzieścia trzy lata temu, korytarz prywatnej szkoły z internatem na Dolnym Śląsku.

Stoję wraz z koleżankami pod drzwiami pracowni komputerowej. Czekamy na pierwszą lekcję informatyki w życiu. Dla większości z nas (dla mnie na pewno) jest to być pierwszy kontakt z komputerem, dlatego nasza radość i podekscytowanie sięgają zenitu...

Niestety. W moim przypadku ten przedmiot okazał się być pasmem udręk, nie mniejszym niż matematyka czy chemia. Bez wnikania w szczegóły powiem, że to pierwsze półrocze pierwszej klasy LO zapamiętałam jako totalną porażkę. Tak, bo informatyka trwała tylko pół roku, po którym nastąpiła wymiana na zajęcia z prac ręcznych. I ten właśnie okres najlepiej obrazuje dramat, jaki przeżywam, krocząc drogą zawodową jako człowiek dorosły. 

Jestem stworzona do rękodzieła. Kocham szydełko, druty, igłę i nitkę. Uwielbiam projektować i robić zdjęcia moim projektom. Więc nietrudno sobie wyobrazić, jaką ulgą było dla mnie drugie półrocze pierwszej klasy, kiedy robiłam dokładnie to, co kocham. Gdybym miała mądrzejszą matkę, nie poszłabym do tego LO, bo mądra matka - w przeciwieństwie do mojej - nie robiłaby mi awantur(!) o to, że w wieku dziesięciu lat projektuję ubrania i buty, ale pozwoliłaby mi rozwijać pasję i talent. Nie zostałabym zmuszona do robienia "kariery", kończenia renomowanej szkoły, a potem studiów, tylko po to, by zwracać się jako inwestycja...

Kiedy, po kilku latach od matury, odwiedziłam swoją dawną szkołę, ze zdumieniem odkryłam, że wszystkie te urocze kąciki, w których można było spędzać wolny czas, zamieniono na pracownie komputerowe. Placówka ta bowiem doszła do wniosku, że trzeba koniecznie wyjść na przeciw wymaganiom rynku pracy i swoje przyszłe absolwentki przyzwyczajać do bycia nikim innym, jak zwykłym korpo-szczurem, nowym gatunkiem człowieka, który roboczo nazywam homo corporatus

Jakże bowiem wygląda taka pracownia? Czy różni się czymś od open-space'u w międzynarodowej korporacji, w której miałam wątpliwą przyjemność pracować? Czyż nie uczy, jak cichaczem, obok szkolnych obowiązków, myszkować w sieci i lajkować fotki znajomych na portalach społecznościowych, by potem to samo robić w pracy?


Obecnie zasilam szeregi branży IT. I choć nie jest to obmierzła korporacja, a ja naprawdę odnalazłam się w tym, co robię, to każdego wieczora wracam tak szybko, jak mogę, do domu, by oddawać się tylko swojej pasji, tłumiąc żal z powodu tych wszystkich lat, które straciłam, biegając za czymś zupełnie innym...


image

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości