Kiedy dr Marek Migalski nazywa esbeckim kapusiem swego byłego szefa większość komentatorów przyznaje mu rację. Nic w tym dziwnego, wszak jeśli ów był donosicielem komunistycznego aparatu opresji, to mu się należy. Obecnie żyjemy w państwie demokratycznym i bycie agentem jest wyrazem patriotyzmu, oddania służbie ku chwale narodu, a zatem agenta Tomka należy chwalić, a nie potępiać. Czy na pewno?
Joseph Dominick Pistone (ur. 1940), znany także jako Donnie Brasco - agent FBI, który w 1975 przeniknął do rodziny Bonanno. W 1981 jego praca dobiegła końca. Zebrał dowody obciążające blisko 200 osób, z czego ponad 100 otrzymało prawomocne wyroki. Zapewne pamiętacie film o jego dokonaniach z Johnny’m Deppem w roli głównej. Dylematy moralne, balansowanie na prawno- wytycznej linie, używanie przemocy, alkohol, narkotyki itd. Film Mike’a Newella pokazywał ryzyko jakie niesie z sobą inwigilowanie grup przestępczych, ryzyko utożsamienia się agenta z grupą, zatracenia, a nawet stanięcia po drugiej stronie.
Czy agenta Tomka można zrównywać z panem Brasco? Z niepełnych informacji o jego działaniu takiego odpowiedzi pozytywnej udzielić nie można. Być może pan Tomek brał udział w spektakularnych akcjach wymierzonych w zorganizowane grupy przestępcze, i być może jego działalność przyniosła spektakularne rezultaty w postaci aresztowań mafijnych bossów, być może. Wiemy jednak tyle, ile wiedzieć nam pozwolono czyli bardzo mało. Wiemy jednak, iż w ostatnich miesiącach swej działalności agent Tomek rozpracowywał czy też urealniał swój alternatywny byt wśród celebrytów i polityków niskiego szczebla. W wyniku jego działań zatrzymano posłankę Sawicką, panią Pazurę, Pana Stokłosę, a nie zatrzymano pani Kwaśniewskiej. Jeżeli agent Tomek – jak twierdził wczoraj Mariusz Kamiński w TVN24 – nie rozpracowywał celebrytów, a jedynie uwiarygodniał swą drugą tożsamość, to efekty jego działania należy uznać za mizerne. Pani Pazura nie była rozpracowywana – zarzuty, Stokłosa nie był rozpracowywany – zarzuty. Oczywiście można twierdzić, iż agent Tomek przy okazji polowania na grubą zwierzynę ustrzelił kilka zajęcy, ale o grubym zwierzu ani chu… chu…
Pan Pistone przeniknął do struktur mafii, jego działania przyniosły określony efekt, ale po zdekonspirowaniu jego praca w FBI była zakończona, on do czasu zawarcia umowy między mafią a FBI, której przedmiotem było unieważnienie kary śmierci, musiał się ukrywać. Zresztą, pomimo zawartego porozumienia miejsce pobytu pana Pistone nie jest znane. Zaangażowanie agenta Tomka – rzekomo jednego z najlepszych agentów CBA – w sprawy efektem których było zatrzymanie celebrytki i kompozytora zasługuje na salwę śmiechu. Gdyby rozpracował ich dzielnicowy dla śródmieścia, to można by mówić o sukcesie, ale w przypadku niebagatelnych kosztów operacji i dekonspiracji agenta musimy mówić o kompromitacji CBA i samego agenta Tomka. Trzeba zauważyć, iż agent Tomek sam siebie zdekonspirował, skoro jego zdjęcia roznoszą po mediach bardzo rozmaici ludzie, a film na którym agent Tomek rozprawia się z tapczanem za pewne stanie się kultowym materiałem szkoleniowym polskich służb specjalnych.
Podkreślić pragnę, iż nie przesądzam o winie lub niewinności osób którym w wyniku akcji agenta Tomka postawiono zarzuty, a wskazuje na absurdalność argumentów i działań CBA. Gdyby jednak takich wspaniałych Tomków było z pięć milionów to można przyjąć, iż korupcji w państwie polskim byłoby znacznie mniej.
Pozdrawiam, postulując: Agent Tomek dla każdego!
Inne tematy w dziale Polityka