rozum rozum
37
BLOG

Kto ty jesteś - czyli zarys Polaka cz. 2

rozum rozum Polityka Obserwuj notkę 4


Ponad tysiącletnia historia narodu Polskiego powinna była wyryć w naszej zbiorowej świadomości wspólną tożsamość, fundament wartości,  dzięki któremu większość obywateli nie miała by problemu ze wskazaniem wspólnego zbioru elementów składających się w określenie pojęcia Polak.

Jak wskazałem w pierwszej części, często bywa tak, że sami siebie postrzegamy przez okulary, które upiększając jednocześnie fałszują rzeczywistość. Jeżeli nie będziemy unikać tego rodzaju sztuczek, wciąż będziemy funkcjonować – jako naród – w wyimaginowanym świecie kreowanym ku pokrzepieniu serc. Taki Sienkiewiczowski świat jest piękny literacko i budzi naszą dumę i podnosi samoocenę, jednakowoż jest iluzją mająca niewiele wspólnego z historią.

 
Jak wspomniałem w cz. 1. sami siebie definiujemy hasłowo, można by rzec „tagami” takimi jak: dzielny, honorowy, waleczny, szlachetny, rubaszny, mężny, mądry, bogobojny, kochający swą ojczyznę ponad wszystko itd. Tyle, że owymi  pojęciami można określić prawie każdego i niekoniecznie Polaka. Te cechy nic nie mówią o nas, o tym jakie są składniki naszej mentalności i kultury, wspólnego kodu którym się posługujemy, wspólnych doznań. Obijamy się o wewnętrzne ściany szklanej kuli a to, co jest najistotniejsze jest na zewnątrz.

 

Potrafimy powiedzieć, że nasza kultura wyrosła z naszej wiary, religii katolickiej. Każde dziecko wie, że Mieszko przyjął dla nas wszystkich chrzest i odtąd jesteśmy jako naród katolikami, pierwszymi na świecie  w okazywaniu miłości do Chrystusa. Całe szczęście, że się tak stało, bo pewnie wcześniej słowianie wierzyli w echo z gór. Oczywiście tak nie było, bogów było wielu, a i mitologia słowiańska również. Czy jednak ktoś słyszał lub czytał w szkole mitologie Słowian – wątpię. Mamy za to mity z Grecji  i Rzymu i wystarczy – mogło by się wydawać. Czy większość z nas wie skąd przywędrowali nasi praprzodkowie i jak wyglądał ich zróżnicowana kultura plemienna, która stała się kanwą naszej słowiańskiej duszy? Odpowiedź jest prosta: jedni z Azji a inni nie z Azji, Był Lech, Czech i Rus, Popiel, myszy, Mieszko i Chrzest Polski. Nawet chrystianizacja w podręcznikach opisana jest jako niemal festiwal z ucztą z okazji obchodów zniesienia dziesięciny. Nie było tak miło. Wielokroć krew ludzka mieszana była z boską w tej ponurej ceremonii. Przyjęcie nowej relingi, przy jednoczesnym niszczeniu starych bogów musiało spowodować wyrwę w naszej kulturze jaką jest brak chociażby wspomnianej mitologii Słowian. Pisze o tym szerzej Maria Janion w książce pod tytułem „Niesamowita Słowiańszczyzna”. Jak podkreśla autorka: „ pragnę aby (…) uświadomić sobie dalekosiężna skutki, jakie odcisnęło w polskiej mentalności fatalistyczne przeświadczenie o naszej marginalności w Europie i wytworzenie w związku z tym mesjanistycznych fantazmatów. Z dystansu widać zgubne umysłowe skutki kulturowej opozycji „lepszości” i „gorszości”. Pozbawienie narodu w sposób bezceremonialny jego paradygmatu kulturowego spowodowało już właśnie w X i XI wieku kolosalny ubytek w jego zbiorowej tożsamości. Nikt przez bardzo długi czas nie starał się zgłębić owego faktu i określić wpływ owych dziejów na nas,  tu i teraz.

 

Podstawą tworzenia wspólnej definicji nas samych musi być zrozumienie tamtych czasów, naszych przodków ich wierzeń, kultury i tego co się z nią stał i dla czego. Czy warto wraca i zgłębiać mitologię Słowian? Oczywiście, że warto. Czy watro pokazać chrystianizację w sposób jaki faktycznie przebiegała? Oczywiście, że tak. Wiem, narażam się tym zadaniem na ofensywę ze strony obrońców fałszywych obrońców Kościoła Katolickiego, oni spuszczają zasłonę milczenia na wydarzenia owego czasu i woleliby ich nie eksponowano. Ale właśnie pomijanie pewnych faktów powoduje zubażanie naszej wiedzy, a zatem świadomości o tym kim jesteśmy.      

        

 

rozum
O mnie rozum

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka