Pan premier Donald Tusk swą poranną wypowiedzią w TVN 24 poruszył siostry i barci z PiS. Szef rządu stwierdził, iż Polsce potrzebna jest silna władza i właśnie ta wypowiedź miała zelektryzować opinię publiczną.
Wybiórcze i literalne rozumienie powyższego stwierdzenia powinno spowodować nasze zmartwienie, a przynajmniej powinniśmy popaść w zadumę, przecież premier Tusk to niby liberał, a o silnej władzy prawi. Wypowiedź ta uzupełniona o kolejne zdanie zmienia sens całości: „Nieważne, czy będzie sprawowana w gabinecie prezydenta czy premiera. Polska zasługuje na silne przywództwo. Mam nadzieję, że przekonam do tego prezydenta i klub PiS.” Wyjątkowo nieudolny interpretator mgły się w tej wypowiedzi doszukać postulatów centralizacji i koncentracji władzy administracyjnej.
Nikt nie może mieć wątpliwości, iż przepisy obowiązującej konstytucji sprawy dotyczące obronność czy polityki zagranicznej dzielą między rządem i prezydentem, a co z owego dualizmu kompetencyjnego może wyniknąć mieliśmy okazję się przekonać. Postulaty zmian przepisów ustawy zasadniczej mające na celu precyzyjne określenie organu właściwego za określone działy administracji są ze wszech miar uzasadnione. To, czy powinien to być rząd czy prezydent, jest sprawą otwartą. Najważniejszym jest by proces owych zmian faktycznie został zainicjowany.
Inne tematy w dziale Polityka