rozum rozum
20
BLOG

Specjaliści od prawa na Salonach

rozum rozum Polityka Obserwuj notkę 12

 

Polska jest krajem ekspertów. Każdy dorosły Polak – prawie każdy – jest wybitnym specjalistą w kilku – co najmniej – dziedzinach czy dyscyplinach. Powszechnie wiadomym jest, iż co najmniej połowa rodaków doskonale zna się na piłce nożnej, siatkówce, żużlu, ekonomi, polityce, literaturze i oczywiście prawie.


Oczywiście dotyczy to również salonowiczów. Nie tylko doskonale znają Konstytucje RP, ustawy, rozporządzenia ale zapewne akty prawa miejscowego również. Wykładnia przepisów dokonywana przez salonowiczów niejednokrotnie mogła zaskakiwać osoby o prawniczym wykształceniu, w szczególności te bezkompromisowe, negujące glosy do orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego. Ileż w nie wiedzy wlali czołowi recenzenci działalności TK, a jakże argumentowali wspaniale, łącząc natychmiast sędziów z układem, co miało uzasadniać wszelkie ponure treści nie mające nic wspólnego z wiedzą prawniczą.


Dziennikarz czy publicysta nie musi być ekspertem prawa, ależ jeżeli podejmuje się tematu wymagającego dokonania wykładni przepisów prawa i poprzestaje na wykładni literalnej ( językowej) popełnia nie tylko błąd warsztatowy ale także zdając sobie sprawę, iż może popełnić niewłaściwej interpretacji, świadomie wprowadza czytelnika w błąd. Skorzystanie z porady, zlecenie ekspertyzy czy opinii prawnej nie jest wydatkiem, który miałby zniszczyć budżet redakcji, a publicyści Salonu 24 zawsze mogą sięgnąć do źródeł zamieszczony w internecie. Niestety publicyści – nie tylko z Salonu 24 – sami dekodują normy zawarte w przepisach i czynią to wadliwe. Nagminne jest również używanie błędnych terminów i pojęć. Powszechnym jest stosowanie pojęcia „zapis” kiedy powinno używać się pojęcia „przepis”, nie odróżnia się jednostek redakcyjnych jak „ustęp” czy „punkt” itd.

Największym zaniedbaniem jest jednak przedwczesne ferowanie wyroków, w określonych sprawach, które się toczą przed sądem oraz komentowanie orzeczeń nie używając argumentów dowodowych i prawniczych zasadnych w danej sprawie. Np. jakiś biznesmen się nam nie podoba, bo jest bogaty, prokuratura stawia mu zarzuty i... lawina wpisów jak bardzo jest winny i jak kara powinna go spotkać. Nic to, że nikt z komentujących wydarzenia i orzekający w swym artykule nie widział, a co za tym idzie, nie ma wiedzy o materiale dowodowym zgromadzonym w sprawie i o tym jakim dowodom sąd nie dał wiary, a na podstawie jakich sprawę rozstrzygnął.

Oczywiście większość owych wpisów ma fundament ideologiczny, mający się nijak do rzetelności i wiedzy prawniczej. Sąd postanawia zwolnić z aresztu tymczasowego – po 3 latach – Pana Dochnala, a salonowi specjaliści od prawa – nie znając uzasadnienia i podstawy prawnej – atakują nie tylko sąd ale ministra sprawiedliwości, udowadniającą iż o instytucji tymczasowego aresztowania wiedzą tyle, co nic. Gdy jednak minister sprawiedliwości stwierdził, iż jeżeli urzędnik państwo dokonał by zniszczenia dokumentów urzędowych lub akt postępowania to popełnił by przestępstwo, to wówczas atak nastąpił na niego samego – choć stwierdził dla rzecz niewątpliwą.

Każdy ma prawo reagować emocjonalnie ma doniesienia z sal sądowych, wedle sympatii i politycznych. Niechaj jednak pisze o emocjach, przeżyciach a nie tworzy alternatywnych teorii i wykładni, które z praktyka i doktryną nie mają nic wspólnego, i pamiętajmy iż można bezpodstawnie kogoś zmieszać z błotem a to ponoć wchodzi w krew.

 

 

rozum
O mnie rozum

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka