Na wstępie muszę zaznaczyć, iż jestem gorącym orędownikiem wolności słowa, ale nie barku odpowiedzialności za słowo.
Tocząca się od pewnego czasu dyskusja o wolności słowa wymaga uporządkowania. Redaktor Sakiewicz, opowiada się za wykluczeniem z katalogu przestępstw przepisu zawarte w art. 212 kodeksu karnego (kk).
Art. 212. § 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną nie mającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do roku.
§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 3. W razie skazania za przestępstwo określone w § 1 lub 2 sąd może orzec nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego, Polskiego Czerwonego Krzyża albo na inny cel społeczny wskazany przez pokrzywdzonego.
§ 4. Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 2 odbywa się z oskarżenia prywatnego.
Jest to przepis mający na celu ochronę czci człowieka. Jak można dowiedzieć się z orzecznictwa: „Przestępstwo zniesławienia, zarówno w swoim typie podstawowym (art. 212 § 1 kk) jak i w typie kwalifikowanym (art. 212 § 2 kpk) jest przestępstwem formalnym (bezskutkowym), tzn. że do zrealizowania znamion tego przestępstwa nie jest potrzebne osiągnięcie przez sprawcę rezultatu swojego działania w postaci poniżenia osoby pomówionej w opinii publicznej lub utraty przez nią zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności. Wystarczy, by przekazana innej osobie informacja była w stanie obiektywnie taki skutek wywołać. Nie jest ważne przy tym, czy adresaci pomawiającej wypowiedzi uznali ją za prawdziwą i czy w jakikolwiek sposób wpłynęła ona na opinię tych osób o osobach pomawianych.Wypowiedź zniesławiająca może być wyrażona nie tylko w trybie oznajmiającym, lecz także w trybie przypuszczającym. Pytania nie mogą być ani prawdziwe, ani fałszywe, prawidłowe ani nieprawidłowe. Nie są ani faktami, ani ocenami, ale osobną kategorią semantyczną. Zważywszy na ich rolę w kształtowaniu wolności wypowiedzi, zbliżają się do kategorii opinii. Pytanie może zawierać zniesławiającą treść, jak w rozpoznawanej sprawie, jeżeli zawiera w sobie zniesławiające fakty. Chodzi o sytuacje, w których rozsądna interpretacja słów pozwala na stwierdzenie, że są one w istocie stawianiem zarzutu niewłaściwego postępowania” (Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie, z dnia 8 maja 2006 r. Krakowskie Zeszyty Sądowe 2006/11 poz. 60.).
Co zaś się tyczy zawodu dziennikarza Sąd Najwyższy stwierdził: „Sformułowany w art. 12 ust. 1 pkt 1 Prawa prasowego wymóg szczególnej staranności należy rozumieć jako zalecenie kierunkowe wskazujące na zasady oceniania staranności dziennikarza m.in. przez sądy. Wymóg ten zakłada każdorazową potrzebę konstruowania modelu działania o szczególnie surowych wymagających kryteriach stanowiących wzorzec, w którym porównywać należy kwestionowanie zachowania dziennikarza podczas wykorzystywania zebranych informacji” (II KK 75/2005 Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Karna, Orzecznictwo Sądu Najwyższego w Sprawach Karnych 2005 poz. 1873).
Idąc dalej należy przytoczyć treść art. 213 kk. Brzmi on następująco:
Art. 213. § 1. Nie ma przestępstwa określonego w art. 212 § 1, jeżeli zarzut uczyniony niepublicznie jest prawdziwy.
§ 2. Nie popełnia przestępstwa określonego w art. 212 § 1 lub 2, kto publicznie podnosi lub rozgłasza prawdziwy zarzut służący obronie społecznie uzasadnionego interesu; jeżeli zarzut dotyczy życia prywatnego lub rodzinnego, dowód prawdy może być przeprowadzony tylko wtedy, gdy zarzut ma zapobiec niebezpieczeństwu dla życia lub zdrowia człowieka albo demoralizacji małoletniego.
<!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]-->
Nie można mieć wątpliwości, iż cześć człowieka powinna podlegać ochronie prawnej. Czy przytoczone przepisy są zbyt surowe? Sankcja pozbawienia wolności do lat 2, z pewnością do najłagodniejszych nie należy, tym niemniej ferowanie osądów winno być bardzo gruntownie przemyśle. Zabezpieczenia dobra prawnego jakim jest cześć człowieka dyskusji nie podlega. Można sobie wyobrazić sytuację, w której dziennikarz zamiesza w swym artykule twierdzenie, iż adwokat Jan Iskiński będąc pijanym zgwałcił nieletnią uczennicę gimnazjum, po czym oddalając się z miejsca popełnienia przestępstwa uderzył w drzewo. Wszystko okazało się być nieprawdą, artykuł był inspirowany. Niestety w czasie, kiedy sprawę wyjaśniano, adwokat został zawieszony w czynnościach, klienci owego mecenasa nie mogli sobie pozwolić na czasowy – chociażby – brak obsługi prawej, więc mecenas pozostał bez środków dochodu, nie wspominając o skąplikowniu sytuacji rodzinnej. Mówiąc krótko, życie człeka legło w gruzach.
I teraz jak kara była by sprawiedliwa dla owego redaktora? 100 zł odszkodowania, 500 zł, 5000 zł, 10000 zł, 100000 zł, 250000zł, czy 1000000 zł odszkodowania w procesie cywilnym. Załóżmy, iż zasadzono zadośćuczynienie w wysokości 500000 zł. W praktyce oznaczałoby to niemożność wyegzekwowania takiej kwoty, w znakomitej większości sytuacji. Zasądzenie 20000 w żaden sposób nie wynagrodziło by szkód jakie ów mecenas poniósł.
Nie rozstrzygam ostatecznie, a tylko wskazuję, iż problem nie jest tak oczywisty jak mogło by się wydawać. Ponadto, jeżeli likwidować to nie tylko przepis art. 212 ale całą grupę przepisów, np. chroniących, w tym zakresie, funkcjonariuszy publicznych.
Nie może ulegać jakiejkolwiek wątpliwości, iż dziennikarze i funkcjonariusze publiczni muszą podlegać surowszej odpowiedzialności za przedmiotowe przestępstwa, kwestia do rostrzygnięcia jest, o ile surowszą.
System prawa to nie jest piaskownica a przepisy to nie foremki.
Inne tematy w dziale Polityka