FYM, w swym najlepszym stylu, rozprawił się dziś z głupotą, tj. z PO. Ów przemiły autor wysnuł odkrywczą rekapitulację, jakoby PO ( w całości) prowadziła nasz kraj do nieuchronnej katastrofy, przy okazji nas ogłupiając. Jest jednak – według FYM – dla nas (choć nie winem czy mogę zaliczyć się do „nas” skoro się z autorem nie zgadzam) nadzieja i ona oczywiście objawia się w kościele. Nie straszny nam Niemiec i Rus, bo my tylko Boga się boimy, a skoro się boimy Boga, to no nie pozwoli byśmy do reszty ogłupieli i pomoc ześle by Polskę odwojować.
Apokaliptyczna wizja FYM-a przedstawiona została bardzo ładnie, o ile można tak napisać. Nie mamy, zatem wątpliwości, kim są „ONI”, a kim jesteśmy „MY”. „NAM”, prawdziwym patriotą, Boga się bojącym, zwycięstwo i racja przynależne są niejako z urzędu i to tego najwyższego. „ONI”, do których należy zliczyć Tuska, Borusewicza, Niesiołowskiego, Sikorskiego, Bartoszewskiego itd. to w najlepszym wypadku pożyteczni idioci, zmanipulowani przez czerwonych, prawdziwą władzę.
W sposób oczywisty, oglądając taki pejzaż należały się zasmucić na losem naszej ojczyzny, pobiec do najbliższego kościoła, wyspowiadać się za grzech wyborczy przyjąć, jako postanowienie, iż nigdy więcej na PO głosu się nie odda a czerwonych tropić z cywilem się będzie. Pan Bóg, który zobaczy, jak się go boimy zapowie jakimś delikatnym znakiem ( może np. twarzą jakiegoś świętego na szybie) rychłą swą interwencję w sprawy bieżące naszego państwa.
Ale czy na pewno? Pan Bóg, jak wiemy z historii, rzadko ingeruje w sprawy ziemskie, a klucz tych działań nie jest znany. Pan Bóg pozwolił na rozbiory, wojny, choroby i wiele innych mało przyjemnych dla człeka sytuacji. Dlaczego miałby właśnie nam pomagać i ratować nas przed ogłupieniem ostatecznym, skoro waśnie niedawno nas uratował? Przypomnę, iż ponad połowa Polaków popiera obecny rząd, więc sądzi owa – ponad połowa – że dzieje się lepiej niż działo się nie tak onegdaj, a więc są bardziej zadowoleni. Problem w tym, iż oni są ogłupieni i z tego powodu nic nie pojmują, a i niebezpieczeństwa czyhającego dostrzec nie potrafią. Oni to bardziej „ONI”, niż „MY”, a zatem Bóg jeden wie, że ich próśb słuchać raczej nie można, bo z czerwonymi się kojarzą, którzy to Pana nie poważają. Pan Bóg z miłości do „NAS” powinien zdecydowanie zareagować, kiedy to jego pacynki czerwonych ludzi wiodą kraj ten na manowce.
Pan Bóg, ośmielam się zaryzykować, nic nie zrobi, jak zwykł czynić i na prośby frustratów z Polski, którzy muszą się dzielić na lepszych i gorszych Polaków, depcząc przy tym godność bliźniego swego w duchu chrześcijańskiego miłosierdzia, a wszystko dla dobra Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Przynależność do grupy „onych” lub „ONYCH” powinna, zatem dyskwalifikować, jako Polaka, zarówno w wymiarze ziemskim jaki i boskim. Socjaliści, czyli postkomuniści, manipulując PO sprawiło, iż ona sama stała się nieziemskim zagrożeniem dla kraju tak Bogu bliskiemu, a zatem i Bogu się przeciwstawia, jak wszyscy, którzy celibat za przyczynę – nie jedyną - zła w Kościele uważają.
Wszyscy już wiedzą wszystko, kto do „NAS” przynależy, a kto do reszty. Apelacji od tego wyroku nie ma. Prawda objawiona została i stanie się czynem. Mam jednak małą obawę, że Pan Bóg może się kiedyś piekielnie na nas Polaków - bez wyjątku – wkurzyć, za to, że ciągle głowę zawracamy. 18 lat po odzyskaniu niepodległości ciągle przed obliczem Boga prowadzimy beznadziejnie głupią awanturę, w którym z nas jest najwięcej Polaka w Polaku i czyja racja jest najbardziej Polska, i kogo Bóg naznaczył swym palcem by nowym premierem lub prezydentem został.
Jeżeli Bóg ma poczucie humoru śmiać się z nas musi, aż mu się uszy trzęsą.
Pozdrawiam.
Inne tematy w dziale Polityka