Nepotyzm to zjawisko negatywne. To każdy wie, choć część tak uważających ogranicza się do teorii, a w praktyce postępuje zgoła odmiennie. Spór minister Pitery i posła Kłpotka stał się przyczyną szerokiej debaty o obsadzaniu na posadach rodzin polityków, jak również przypomniał społeczeństwu to, o czym ono doskonale wie - standardy etyczne w polskiej polityce są żenujące.
Nie będę cytował kolejnych głupich wypowiedzi przedstawicieli PLS w przedmiotowym zagadnieniu, podkreślę jedynie, że w państwie uchodzącym za europejską demokracje parlamentarną jakakolwiek próba bronienia nepotyzmu winna się skończyć polityczną śmiercią obrońcy.
Faktem jest, iż wszystkie poprzednie ekipy postępowały dokładnie w ten sam sposób. Bez koniecznych zmian nadal tak będzie się działo. Co zatem zrobić? Oczywiście prywatyzować. Sprywatyzowanie państwowych synekur, nie tylko wyjdzie na dobre polskiej gospodarce, ale również ograniczy politykom możliwości zatrudniania kuzynów i ciotek. Oczywiście wszystkiego sprywatyzować nie można, wiec tam gdzie państwo pozostanie właścicielem jawność procedury i sprawa będzie w prosty sposób uporządkowana. Niektóre korporacje, rozmowy kwalifikacyjne wpuszczają do Internetu, by pozostali starających się o pracę mogli zobaczyć swych konkurentów.
Pozostaje jak zawsze jakieś ale. Co w przypadku, kiedy np. brat ministra jest świetnym fachowcem (jest doktorem ekonomi, zna rynek finansowy, włada biegle 5 językami, posiada doświadczenie) i złoży dokumenty na konkurs na wysokie stanowisko w ministerstwie i obiektywnie okaże się najlepszym kandydatem?
Pozdrawiam
Inne tematy w dziale Polityka