Po rozpoczęciu się kryzysu finansowego w USA większość środków masowego przekazu ogłosiło klęskę doktryny liberalnej. Państwo okazało się być niezbędnym instrumentem do ratowania prywatnych banków i właśnie ów argument ma świadczyć o racji tych, którzy liberalizm widzieliby chętnie na cmentarzu.
Prawda jest inna, to nie liberalizm zawiódł, jako doktryna, lecz politycy. Władze USA nie powinny były reagować na bankructwa żadnej instytucji finansowej sektora prywatnego. Nawet upadek AIG nie spowodowałby nieodwracalnych skutków dla amerykańskiej i światowej gospodarki. Kryzys wywołany upadkiem banków i funduszy samoczynnie spowodowałby uzdrowienie sytuacji na rynku i choć trwałby dłuższy czas, miałby kardynalne znaczenie dla przyszłego bezpieczeństwa w obrocie gospodarczym.
A tak, państwo sztucznie pompuje pieniądze na rynek, a pseudo liberałowie z partii republikańskiej reagują populistycznie tylko po to by ich kandydat zdobył głosach lewicowych demokratów. Liberalizm nie upadł. Upadła odpowiedzialność za państwo i rynek, upadła na schodach Białego Domu.
Pozdrawiam.
Inne tematy w dziale Polityka