Z zainteresowaniem przeczytałem dziś we WPROST artykuł redaktora Roberta Mazurka pod tytułem „Pojedynek buldogów". Traktuje on o konflikcie pomiędzy premierem Donaldem Tuskiem i wicepremierem Grzegorzem Schetyną.
Zdaniem autora artykułu przyczyną konfliktu są ambicje obu polityków oraz zbliżające się wybory; w szczególności chodzi o prezydenckie. Autor pisze: „Interes Tuska jest oczywisty: chce pozostać jednowładcą platformy i myśli o prezydenturze". I dalej: „Grzegorz zmusi Donalda by wziął odpowiedzialność za rząd, by poddał się ocenie wyborców - zapowiada górnolotnie jeden z najbliższych jego współpracowników. Ta kalkulacja jest równie oczywista - tylko Tusk kandydujący na prezydenta zwalnia miejsce lidera partii i fotel premiera dla Schetyny". W dalszej części artykułu dowiadujemy się jednak, że mimo ambicji i przyszłych wyborów obaj politycy są na siebie skazani i będą ze sobą, aż do śmierci. Nie jest to opinia -rzecz jasna - autora, a osób cytowanych. Autor kończy słowami: „Tusk już kilka lat temu przyznał, ze dla niego w polityce nie ma nie tylko sentymentów, ale i przyjaźni. I , trzeba przyznać, jest w tym konsekwentny".
Musze wyznać, iż niezwykle cenie sobie poczucie humoru redaktora Mazurka jak i jego redakcyjnego kolegi redaktora Zalewskiego. Do pewnego jednak czasu wydaje się , iż redaktor Mazurek powinien poprzestać na udzielaniu się w rubrykach humorystycznych, gdyż jego analizy polityczne są nieco infantylne. Dla każdego kto para się polityką, jest oczywistym, iż kandydując na urząd Prezydenta RP, Donald Tusk ryzykuje wszystkim i po przegranej nie będzie powrotu na fotel lidera partii. Grzegorz Schetyna jest naturalnym i właściwym następcą tronu partyjnego, niezależnie od wyniku wyborów. Kto niby miałby zostać szefem PO? Bogdan Zdrojewski piastujący urząd Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego - zapewne nie. Czy może, światowy i wyniosły Radek Sikorski, wzbudzający kompleksy nie tylko w politykach wszelkiej maści ale i w miss obiektywizmu redaktor Krystynie Grzybowskiej - takoż nie wydaje mi się. Schetyna jest jedynym kandydatem urząd premiera, po wyborach prezydenckich, niezależnie kto będzie ich zwycięzcą.
Dziwi minie infantylność artykułu (jakby napisał go Antek, z przedszkola do którego uczęszcza moja córka, który powtarza że wątróbka jest niedobra i nie będzie jej jadł, nawet jak je rosół) który przeczytałem, a może redaktor Mazurek tak był przesiąkł „kulturą polityczną" właściwą dla PiS, że nie wierzy, iż może być inaczej. A może to te wilcze oczy Tuska? Nie mierzmy wszystkich miarą Gosiewskiego, Putry, Mularczyka i reszty układu intelektualnego IV RP - to doprawdy może odbić się na trzeźwości postrzegania.
Pozdrawiam.
Inne tematy w dziale Polityka