O reformie służby zdrowia powiedziano już wszystko albo prawie wszystko, ale prawie wszystko albo wszystko to nieprawda.
Pamiętamy sejmową debatę o reformie służby zdrowia i imponujące ( dramatyczne i świetnie intonowane) przemówienie prof. Religi. To nie reforma, to anty reforma - grzmiał były minister zdrowia. Otóż już samo to stwierdzenie profesora musi budzić sprzeciw językoznawców, a i zwykli poloniści nie mięliby trudności z wyłapaniem nielogiczności tej wypowiedzi. Pisze o tym, by wskazać, że dyskusja o przyszłości służby zdrowia nie toczyła się w atmosferze merytorycznej. Oto PiS wysłało na sejmową mównicę chorego na raka profesora, by on dał świadectwo jedynemu właściwemu kierunkowi, czyli pompowaniu kolejnych miliardów złotych w system bez dna. Profesor Religa nieustannie powtarzał, że jednym antidotum na obecną sytuację jest sukcesywne podwyższanie składki, czyli zabieranie większej puli pieniędzy obywatelom. Tyle, ze ten schemat ćwiczymy od lat i nic nie wskazuje by nagle zaczął funkcjonować właściwie.
Rząd zaproponował pakiet ustaw, z których wynika, iż należy odejść od totalnej centralizacji systemu służby zdrowia i wprowadzić w ten socjalistyczny monolit pierwiastek zdrowej konkurencji. Brak wiedzy jest tak samo szkodliwy jak chorobliwa ambicja lub nienawiść. Piszę to nie bez przyczyny, albowiem w dyskusjach medialnych politycy wypowiadający się na ten temat kompletnie mylą pojęcia, a tym samym plotą bzdury. Należy zdecydowanie odróżnić pojęcie prywatyzacji od pojęcia prywatyzacji zadań publicznych. Sprzedając przedsiębiorstwo - np. hutę - państwo przestaje być odpowiedzialne za jej zobowiązania i tu mamy do czynienia z klasyczną prywatyzacją. Prywatyzacja zadań publicznych może przebiegać na dwa sposoby:
1. Państwo odstępuje o wykonywania określonego prawem zadania, czyli przestaje być odpowiedzialne za określą sferę życia społecznego; w części lub w całości.
2. Państwo umożliwia wykonywanie zadań publicznych podmiotom prywatnym nie wyzbywając się odpowiedzialności za ciągłość i nieprzerywalność świadczenia określonych usług.
To tak w bardzo skrótowej formie. Jeżeli mówimy o reformie postulowanej przez obecny rząd w oczywisty sposób mamy do czynienia z sytuacją opisaną w punkcie 2. Państwo wciąż pozostanie gwarantem świadczenia usług zdrowotnych i ono będzie ponosiło odpowiedzialność na brak świadczenia. Cała ta dyskusja o segregacji pacjentów, o biednych leżących krzyżem przed szpitalem, powinna być uznana przez społeczeństwo za obrażanie jego inteligencji, chyba ze społeczeństwo - Jak mawiał Jacek Kurski - to ciemny lud i każdą nawet tak absurdalną brednię kupi.
Brak podstawowych informacji o projektach rządowych jest wprost proporcjonalna do głoszenia wielkich improwizacji na ich temat posłów opozycji. Przyzna się, co raz bardziej się śmieje kiedy jakiś poseł, ze śmiertelnie poważną miną snuje swe fantasmagorie prawne, niemające niczego wspólnego z wykładnią prawa.
Ustawy nie przejdą, zwycięży socjalizm i „ bezpłatna służba zdrowia".
Pozdrawiam
Inne tematy w dziale Polityka