Widziałem i słyszałem dziś w TVP Adama Michnika w programie Tomasza Lisa. Można się z Michnikiem nie zgadzać, można go nielubieć, można nienawidzić, ale trudno postawić mu zarzut braku erudycji i erystyki. Trudno również nie zauważyć, iż jego wiedza budzi wielką opozycję niewiedzy i wściekłości nieuargumentowanej quasi - aksjomatycznej racji.
Michnik stał się symbolem jedynej słusznej postawy mentalnej i moralnej, która została przez prawdziwych polaków obnażona i ukazana społeczeństwu. Pojęcie: „michnikowszczyzna", stało się synonimem bezwarunkowego zaprzedania duszy postkomunie, czyli czymś plugawym w stopniu najwyższym. Tym samym, wolnościowycy i samozwańczy prawdziwi patrioci zajęli miejsce Michnika; jedynych depozytariuszy prawdy i moralności.
Obawiam się jednak, iż wielu adwersarzy Michnika cierpi na kompleks Ziemkiewicza. Wielu wielkich nie zostało zawczasu docenionych przez masy, a i na bankiety nie byli właściwie zapraszani, a jednak nie wylewali łez z tego powodu w sieci. Michnik został.
Ja z Michnikiem nie zgadzam się w wielu kwestiach, ale możliwość rozmowy z człowiekiem tego formatu należy do przyjemności i intelektualnej uczty. To kosztował ten wie, a kto nie wie niechaj pluje.
Pozdrawiam.
Inne tematy w dziale Polityka