Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok, w którym uznał, iż Komisja Śledcza do spraw nacisków zajmuje się zbyt szerokim zakresem przedmiotowym. Dziś również Prezydent RP zawetował 3 z 6 ustaw zdrowotnych, czym wstrzymał reformę służby zdrowia.
Poseł Mularczyk stwierdził, iż wyrok jest niezwykle kontrowersyjny i skandaliczny. Może jest a może nie jest. Mularczyk ma prawo tak uważać, a ja mam prawo się z nim nie zgadzać. Obaj mamy prawo komentować orzeczenia TK, akceptować ich osnowę, negować ją itd. Niestety kolega po fachu przeprowadził atak personalny na sędziego TK, a zrobił to już po wydaniu wyroku. Pan poseł wie, iż można skorzystać z instytucji wyłączenia sędziego, ale o tym nie powiedział. Zatem TK wydał wyrok, a poseł Mularczyk wówczas podniósł argumenty, które powinny się pojawić we wcześniejszym stadium postępowania. Poseł Mularczyk ma również prawo wzywać do debaty o sposobie powoływania sędziów TK, ale skorzystanie z tego uprawnienia przy obecnej arytmetyce sejmowej jest bezsensowne. Mimo, iż orzeczenia TK są bezapelacyjne, tj. ostateczne, to dobrym prawem np. Posła Mularczyka jest wyrażanie dezaprobaty dla ich treści, i bardzo dobrze. Kto werbalnie - chociażby - pozbawia go tego uprawnienia, nie pojmuje założeń doktryny demokratyzmu.
Prezydent RP Lech Kaczyński nie dopuścił do zmian w ustroju służby zdrowia. Ja się z panem Prezydentem RP fundamentalnie nie zgadzam, ale wiem, że ma pan Prezydent do takiego zachowania prawo. Taka jest demokracja, którą mozolnie budujemy. Lech Kaczyński z pewnością jest nasączony substancją partyjną, ale który Prezydent III RP nie był. Nie ma też większego znaczenia, iż jego brat bliźniak inspiruje jego działania. Niewiele głów państwa funkcjonowało, czy funkcjonuje samodzielnie. Doradcy, grupy nacisków, żony, mężowie, kochanki wpływali i wpływają na decyzje podejmowane przez władców państw - Maria Walewska wpływała. Konstytucja to świecki dekalog państwa prawa, tylko sankcje wymierzają ludzie. Pan Prezydent RP - również mój Prezydent RP, choć oddałem głos na Donalda Tuska - w tym przypadku korzysta ze swych konstytucyjnych uprawnień - szkoda, że nie zawsze czyta ustawę zasadniczą tak dokładnie.
Sami państwo oceńcie zachowania naszych milusińskich, ale kiedy poruszają się w granicach powszechnie obowiązującego prawa, wiedzcie, że tak jest. Czym innym jest poparcie dla naszych ulubionych partii, a czym innym szacunek dla prawa.
Inne tematy w dziale Polityka