Całe szczęście, że Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu nic się w Gruzji nie stało. Całe szczęście, że osoby strzelające, broń miały - najprawdopodobniej - skierowane w stronę nieba. Lech Kaczyński wrócił do kraju cały i zdrowy i to jest najważniejsze.
Trwająca dyskusja o osobach odpowiedzialnych za oczywiste zaniedbania to czysta licytacja hipotez, mniej lub bardziej prawdopodobnych. Tym niemniej, za ochronę naszego Prezydenta odpowiada BOR; to jest jego ustawowy obowiązek. To szef ochrony odpowiada za bezpieczeństwo Prezydenta RP i on ma dokonywać takich czynności, by pozostali oficerowie byli we właściwej odległości od obiektu chronionego.
Całe szczęście, że Prezydentowi nic się nie stało, ale gdyby było inaczej, czy całą winą obarczalibyśmy Gruzinów? Oficerowie mają ustawowy obowiązek ochraniać Prezydenta RP w kraju i za granicą. Nie jest istotne czy komuś zależało, by oficerów BOR nie było we właściwym miejscu, ważne, że tak właśnie było. Jeżeli nawet okazałoby się, iż Prezydent decydował gdzie mają znaleźć się oficerowie ochrony, to ich właśnie winna spotkać stosowna sankcja za sprzeczne z ustawą zaniechania; w szczególności, a może wyłącznie ich szefa.
Chodzi przecież o życie Prezydenta Polski.
Pozdrawiam.
Inne tematy w dziale Polityka