Swieykowski Swieykowski
1173
BLOG

TAK RODZIł SIĘ FASZYZM

Swieykowski Swieykowski Polityka Obserwuj notkę 46

 

TAK RODZIŁ SIĘ FASZYZM…
                Kilka tygodni milczałem. Bełkot prezesa i jemu wiernych poddanych wyraźnie wskazuje na pogłębianie się choroby. To już nie skutek – jak usiłował przekonywać – prochów, ale systematyczne pogłębianie się choroby. Nie wiem czy ta choroba ma wymiar psychiczny czy też są to objawy starzenia się i wyczerpania poszczególnych fragmentów ciała ludzkiego. Nie ma to – chyba nie tylko dla mnie – żadnego znaczenia. Chorobę widać. Nie da się jej ukryć. Co gorsza wydaje się ona być chorobą zaraźliwą. Jej objawy wyraźnie widać na twarzach i słychać w wypowiedziach  najbliższego otoczenia. Przed chwilą dał tego dowody szef klubu parlamentarnego partii /celowo pomijam nazwę/ Mariusz Błaszczak. Monika Olejnik z trudem powstrzymywała emocje. Każde przecież zdanie jej rozmówcy graniczyło z absurdem. Ludzie z najbliższego otoczenia prezesa  całkowicie zatracili zdolność rzeczywistego odbierania zdarzeń. Oni stworzyli sobie swój świat i czynią wszystko, by cała reszta społeczeństwa myślała tak jak oni. Tu nie ma już miejsca na realne odniesienia. W rozmowie z nimi trzeba zapomnieć o dniu dzisiejszym.  Liczy się tylko 10 kwietnia i to w opisie znowu całkowicie urojonym, wyimaginowanym.
                Wyobrażam sobie, że gdyby udało się prezesowi wygrać wybory prezydenckie, to dzisiaj już wszyscy w tym kraju, musielibyśmy – tego by sobie życzył i do tego zmierzał wódz- wierzyć, że Lech padł ofiarą zamachu przygotowanego na zlecenie Kremla,  a jedynie najwyższe ludzkie względy estetyczne powstrzymują wodza i jego najbliższych, przed wypowiedzeniem wojny i rozpoczęciem marszu na Moskwę. Na szczęście mądrość narodu , jego instynkt samozachowawczy, uchroniły nas przed taką prezydenturą. Przypuszczam iż dzisiaj wielu ma wciąż powyborczego kaca.  Pozostaje jednak pytanie, czy chęć wzniecenia pożaru w całym kraju  w imię pamięci brata bliźniaka to tylko wroga wodzowi insynuacja reszty społeczeństwa czy też trzeźwa ocena realiów których scenariusz pisze wódz i otaczający go słudzy. Tych sługusów, w ciemno powtarzających przygotowane przez prezesa frazesy i hasła, z kolejnymi dniami ubywa. Najmądrzejsi odeszli pierwsi. Kolejni zamilkli. Ich miejsca zajęli nowi, groźni i śmieszni. Też odejdą. Ich miejsca zajmą nowi. Jeszcze bardziej śmieszni. Jeszcze bardziej groźni.  
                Czy można na to wszystko patrzeć spokojnie? Mam ponad 60 lat. Z niejednego pieca chleb – bywało że suchy – zjadałem. Ze doczekam takich czasów, takich bezkarnych zachowań ludzi o których powiadano iż są mężami stanu, a spoglądamy na nich jak na opętanych, zwykłych chuliganów – tego nie można było się spodziewać . Tylko jak długo jeszcze ten spektakl ma trwać? Jaki ma być jego finał? Czy to się musi skończyć krwawym starciem? Wódz do tego zmierza. Nie dajmy się w to wpuścić! Naprawdę szkoda kraju dla tego typu warcholstwa. Dla wszelkiego warcholstwa. Przecież ich hasłem staje się walka o zdominowanie większości. Według nich większość ma zamilknąć. W imię demokracji oni mają mieć prawo do krzyża na Krakowskim Przedmieściu, do pomników w każdej gminie i wsi, do czynienia zamętu w umysłach umęczonego już ich zachowaniami i wybrykami społeczeństwa.  
Swieykowski
O mnie Swieykowski

Najpierw marzec i grudzień 68 i 70 w Krakowie jako student. Potem w Radio w Łodzi i w TVP W-wa jako dziennikarz. Od 1979 emigrant w Szwecji. Od 1982 dziennikarz w RP RWE w Monachium.Od 1995 działalność gospodarcza w Polsce. Od 2011 senator RP . Związany z PO.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (46)

Inne tematy w dziale Polityka