Swieykowski Swieykowski
3830
BLOG

CHWALĘ KACZYŃSKIEGO

Swieykowski Swieykowski Polityka Obserwuj notkę 73

 

KACZYŃSKI MA RACJĘ!
                Wyobrażam sobie miny osób obserwujących moje , wyrażane publicznie, uwagi po przeczytaniu tego tytułu. Tak! Muszę pochwalić wodza po wysłuchaniu jego wystąpienia na konwencji wyborczej PiS w Lublinie . Dotyczy to naturalnie tylko małego fragmentu jego przemówienia. Fragment ten to jednak naprawdę niezwykle ważna dla naszej młodej demokracji sprawa. Idzie o słowa w których  J.K. zwrócił uwagę na znaczenie mediów lokalnych. Ich roli kontrolnej, sprawdzającej  funkcjonowanie życia wsi, gmin i miasteczek nie da się przecenić. W rzeczywistości codziennej natomiast, tej oglądanej z Warszawy, z ław poselskich tych mediów  się nie zauważa. Mam wrażenie, że stanowią raczej kulę u nogi, którą z konieczności należy tolerować. O jakiejkolwiek pomocy , wsparciu centralnym trudno mówić.
                Łatwo mi jest o tym pisać, bo jestem właścicielem i wydawcą takiej, właśnie lokalnej gazety . Do Stowarzyszenia Gazet Lokalnych należy ponad sto tytułów. Być może drugie tyle to biuletyny i jednodniówki wychodzące sporadycznie, często wspierane przez burmistrzów czy starostów.  Ilościowo może to i niewiele, ale ich łączny tygodniowy nakład to pół miliona egzemplarzy. Najważniejsze iż docierają wszędzie tam gdzie często żadna inna gazeta nie dociera a poruszane w nich tematy to takie o których żadna regionalna czy ogólnokrajowa prasa nie poruszy. Znaczenie i wpływy  zatem , że powtórzę, nie do przecenienia a kapitał ?... KAPITAŁ WYŁĄCZNIE POLSKI. Interesy więc wyłącznie polskie. Tutaj każda złotówka wydana przez burmistrza czy starostę na ogłoszenie, przez spółkę z większościowym udziałem gminy czy starostwa zostaje w gminie lub w powiecie. Zatrudniani w takich redakcjach ludzie wzbogacają potencjał intelektualny lokalnej społeczności . Podejmowane przez takie lokalne redakcje inicjatywy ubarwiają codzienne , często monotonne, życie na wsi i w miasteczku.
                Te walory wydaje się znakomicie rozumieć właśnie J.K. Premierem był niespełna dwa lata. W ciągu tego okresu dwa razy uczestniczyłem w organizowanych przez jego kancelarie spotkaniach z dziennikarzami i wydawcami prasy i mediów lokalnych. W spotkaniach tych , obok J.K. uczestniczyli najważniejsi ministrowie jego gabinetu. Dla wielu gości była to jedyna w życiu okazja do bezpośredniego kontaktu z ludźmi z pierwszych stron gazet. Wyobrażam sobie, że relacje z tych spotkań bogato ilustrowane zdjęciami znalazły się na stronach lokalnych gazet, bo dla wydawców z gmin i powiatów były to wydarzenia, o wielkim znaczeniu. Jarosław Kaczyński wydaje się być tutaj bardzo konsekwentnym w swoim przekonaniu. Dobrze. Jest jednak pewne ale. Spotkania były. Słowa o znaczeniu lokalnych redakcji padały. Można było zrobić sobie zdjęcie z premierem, wicepremierem z ministrami i na tym się kończyło. Ani razu do gazet lokalnych nie trafiły ogłoszenia ministerstw. Trudno także liczyć na reklamy wielkich spółek skarbu państwa. Dla nich zagwarantowano miejsca w Rzeczpospolitej, w GW, w magazynach kolorowych. Pieniądze i zyski z tych ogłoszeń trafiają do kieszeni wielkich magnatów medialnych spoza Polski.  
                Do dzisiaj istnieją zapisy zobowiązujące publikowanie ogłoszeń administracji samorządowej i rządowej w prasie ogólnopolskiej. Prasa lokalna to generalnie tygodniki, dwutygodniki czy miesięczniki , w ustawie natomiast napisano, że te najdroższe , najważniejsze ogłoszenia wojewoda, marszałek, ministrowie itd. muszą publikować w dziennikach. Jeżeli nawet dodano iż mają to być dzienniki „lokalne”, to i tak nie ma to znaczenia, bo dzienników lokalnych nie ma. Do dzisiaj więc prasa, media lokalne administracyjnie są dyskryminowane w konkurencji z potentatami typu AGORA, POLSKAPRESSE czy inne. Pomysł Kaczyńskiego z dzisiejszego przemówienia w Lublinie, by to Michnik Walter czy Solarz z własnej kieszeni wyasygnowali sumy pieniędzy wspierające finansowo media lokalne, jest pomysłem chybionym i zbędnym. Należy zacząć od uporządkowania regulacji prawnych obowiązujących na medialnym rynku. Wystarczy usunąć dyskryminujące nasze środowisko przepisy. Bodaj na pierwszym spotkanie w URM w Warszawie jeszcze z premierem Marcinkiewiczem padło z sali pytanie o te sprawy jak i o rolę i miejsce tzw. gazet samorządowych, czyli propagandowych biuletynów niektórych burmistrzów czy starostów. Jeszcze premier wówczas Marcinkiewicz powiedział, że zna te problemy, bo sam wiele lat z gazetą lokalną był związany, ale zmian w tym zakresie nie przewiduje. Rząd Kaczyńskiego niczego pozytywnego w kierunku właśnie mediów lokalnych nie uczynił. Za jego rządów do gazet lokalnych nie trafiło chyba ani jedno ogłoszenie rządowe. Czy więc przywołanie tego tematu dzisiaj, nie należy traktować jako zwykłą manipulację propagandową?  Chyba tak.
                Nie ma na razie odważnych, którzy byliby gotowi rzucić wezwanie wielkim koncernom medialnym i ograniczyć ich przywileje na rzecz drobnych, borykających się z problemami finansowo prawnymi gazetkami z Łowicza, Praszki, Radomska, Wielunia, Nysy, Żor, Piły itd.
Swieykowski
O mnie Swieykowski

Najpierw marzec i grudzień 68 i 70 w Krakowie jako student. Potem w Radio w Łodzi i w TVP W-wa jako dziennikarz. Od 1979 emigrant w Szwecji. Od 1982 dziennikarz w RP RWE w Monachium.Od 1995 działalność gospodarcza w Polsce. Od 2011 senator RP . Związany z PO.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (73)

Inne tematy w dziale Polityka