254 obserwujących
1892 notki
2996k odsłon
  253   0

Jedni mają sernik, inni mają Polskę

Gdy ucichł hymn odśpiewany po przemowie Jarosława Kaczyńskiego, uczestnicy wieczoru wyborczego ruszyli w kierunku stołów z sałatkami i ciastami. Można by zakpić z nagłej przemiany nastrojów polityczno-patriotycznych w gastronomiczne, ale tak naprawdę nic innego ludziom zgromadzonym w Hotelu Europejskim nie pozostało. Prezes Kaczyński zniknął natychmiast po opuszczeniu sceny, a z liczących się polityków PiS na sali znajdowali się tylko Paweł Poncyljusz i Joanna Kluzik-Rostkowska.

Sam bym też coś zjadł, ale nim zanotowałem sobie na komputerze pierwsze powyborcze uwagi, to stoły były już wyczyszczone. I nic dziwnego – mijali mnie ludzie niosący po cztery kawałki sernika na jednym małym talerzyku. Zamiast atmosfery Solidarnego Państwa zapanował liberalny model Kto Pierwszy, Ten Lepszy.

Tymczasem w sztabie Bronisława Komorowskiego trwała feta. Obecny na miejscu kolega opowiadał, jak wyglądało świętowanie zwycięstwa w wykonaniu działaczy Platformy. Panowie wskazywali dziennikarzy TVP i śmiejąc się "żartowali": Ty już wylatujesz! I ty też! I ty!

Biorąc pod uwagę doświadczenia ostatnich dwóch lat, łatwo przewidzieć dalszy rozwój wypadków. Cyniczni i bezwzględni zwycięzcy, dysponując władzą absolutną oraz wsparciem przychylnych sobie mediów, będą dążyć do ostatecznej rozprawy z przeciwnikami. Czeka nas kampania nienawiści przekraczająca wszelkie dotychczasowe normy, a wojna domowa będzie trwać z coraz większą mocą.

Wynik trwającego starcia, niestety, staje się coraz bardziej oczywisty. Mamy materiał poglądowy z trzech kolejnych kampanii wyborczych (2007, 2009, 2010) i wynika z niego jasno, że Platforma potrafi mobilizować swoich wyborców lepiej niż PiS. Złudne okazały się nadzieje, iż wakacje wpłyną na zachowanie elektoratu. Setki tysięcy ludzi potrafiło wziąć zaświadczenia i odnaleźć komisje wyborcze w obcych miastach – by zagłosować na Komorowskiego.

Nie znaczy to bynajmniej, że PiS już nie ma szans. Partia ta musi jednak znaleźć nową drogę rozwoju, a przede wszystkim znacznie bardziej zaktywizować swoje struktury i zadbać o morale. Nie może być tak, że w krytycznej chwili liderzy znikają, a ich zwolennikom zostaje wyprawa po sernik.

Lubię to! Skomentuj28 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale