Wieczorem o 20 przedostatni odcinek Tańca z Gwiazdami. Nie jestem fanem tego programu, lecz dziś chyba będę oglądał. Sprawa jest powiem polityczna. Kasia Tusk może wejść do finału!
Możemy nad tym ubolewać, lecz TzG stał się osią naszego przemysłu rozrywkowego. Wbrew nazwie nie zawsze występują tam gwiazdy (a w tej edycji to już na pewno nie), lecz stają się nimi w trakcie trwania programu. Miliony widzów (głównie kobiet, jak sądzę) z uwagę śledzą wydarzenia na parkiecie w studiu TVN.
Przypadek Kasi Tusk jest o tyle interesujący, że ta dziewczyna nie umie tańczyć. Jest po prostu „królewną z drewna”, jak określił jeden z jurorów. Nie potrafi poprawnie wykonać najprostszych tanecznych figur. W każdym programie jest niszczona przez jury, a mimo to przechodzi dalej. Dlaczego? Otóż w TzG wynik zawodników składa się z dwóch części – oceny sędziów oraz głosowania telewidzów. Tak się składa, że telewidzowie zawsze głosują na Kasię i jej partnera – Stefano Terrazino. Szczególnie widoczne było to tydzień temu gdy od jury Kasia otrzymała najniższą ocenę, a od widzów najwyższą.
Czym to wytłumaczyć? Czy Kasia jest tak urocza, że cała Polska chce, by to ona wygrała? Ale fora fanów TzG są pełne narzekania na tą dziewczynę. Może przekłada się na nią popularność ojca (byłaby to gratka dla socjologów – wyjaśnić takie zjawisko)?
Jest jeszcze jedno ważne pytanie. Może telewidzowie wcale na Kasię Tusk nie głosują? Tak się bowiem składa, że wynik „głosowania telewidzów” nigdy nie jest w programie pokazywany. Po prostu Hubert Urbański mówi kto odpada. Zero wyjaśnień kto ile głosów dostał.
Cóż, zobaczymy jak Kasi pójdzie dziś. Osobiście jej nie kibicuję. I to naprawdę nie ze względu na nazwisko. Ona niestety naprawdę nie umie tańczyć.
Uzupełnienie: Jest 21.30 i Kasia Tusk właśnie odpadła w półfinale TzG.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)