To już tydzień. 21 października nastąpiło wydarzenie, którego chyba nikt się nie spodziewał. W dniu wyborów parlamentarnych doszło do niespotykanej w wolnej Polsce mobilizacji najmłodszego elektoratu. Ponad połowa dwudziestolatków poszła zagłosować. Bez wątpienia przyczyniło to się do zwycięstwa Platformy Obywatelskiej.
Trudno w tej chwili stwierdzić, czy masowe uczestnictwo w wyborach było dla młodzieży czymś więcej niż jednorazowym zrywem. Okaże się do dopiero podczas kolejnego głosowania. Z pewnością nie możemy mówić o wykształceniu się wśród młodych Polaków postawy obywatelskiej. Nadal bardzo biernie podchodzą do życia publicznego, ostatnie tygodnie tego nie zmieniły. Uczestnictwo w działaniach stowarzyszeń, organizacji pozarządowych, a zwłaszcza zrzeszeń studentów, jest wśród młodych Polaków zjawiskiem marginalnym.
Wyborcza mobilizacja, wbrew kreowanemu w mediach bardzo optymistycznemu obrazowi tego zjawiska, mogła być nie tyle dowodem zmiany postawy dwudziestolatków, a efektem wpływu dwóch czynników: sprawnej socjotechniki Platformy, oraz skrajnej niechęci młodzieży do PiS.
PO zawsze posiadała poparcie wśród młodzieży, lecz nie potrafiła zdyskontować tej popularności. Niewykluczone, że właśnie poprzednie klęski pomogły Platformie zwyciężyć w tym roku. Osoby, które w 2005 jedynie werbalnie opowiadały się za PO, dostrzegły jakim błędem jest rezygnacja z głosowania i postanowiły naprawić swoje zaniechanie sprzed dwóch lat.
W tym miejscu warto zaznaczyć, że niezależnie od tego jak oceniamy wynik wyborów i co sądzimy o politycznym zaangażowaniu młodych Polaków, powinniśmy uznać za sukces naszej demokracji sam fakt, iż setki tysięcy ludzi zrozumiało siłę swojego głosu. Dwa lata temu nie poszli do urn, gdyż uważali, że nie wpłynie to na ich życie. Teraz dostrzegli nietrafność takiego rozumowania. To pierwszy krok do stworzenia w Polsce prawdziwego społeczeństwo obywatelskiego.
Społeczeństwo obywatelskie nie powstanie u nas jednak nigdy, gdy wyborcy kierować się będą wyłącznie negatywnymi emocjami. Gdy będą głosować przeciw czemuś, a nie za czymś. Tymczasem tak stało się 21 października. Platformie udało się wykreować swój wizerunek głównego przeciwnika wizji Polski prezentowanej przez Prawo i Sprawiedliwość. Jak się wydaje dlatego przyciągnęła młodzież.
Wśród licealistów i studentów zapanowała swoista moda na niechęć wobec PiS. Miał ona, oczywiście, pewne racjonalne podłoże. Partia Jarosława Kaczyńskiego świadomie przyjęła taktykę lekceważenia najmłodszych Polaków. W Prawie i Sprawiedliwości zdawano sobie sprawę, jak kształtują się opinie młodych wyborców, lecz uznano, że nie pójdą oni (jak zwykle) do wyborów. Nie zrobiono wiec nic, by przeciwdziałać negatywnemu wizerunkowi partii wśród tej grupy wiekowej.
Teraz wiemy, że dla PiS był to katastrofalny w skutkach błąd. Okazało się, że są sposoby, by przekonać młodych do głosowania. Ważne jest jednak pytanie: czy pokoleniem „20+” kierowało coś więcej niż moda? Moim zdaniem nie podstaw sądzić, że wśród najmłodszych Polaków coś drgnęło. Kolejne miesiące nie przyniosą dowodów politycznej oraz społecznej aktywizacji dwudziestolatków.



Komentarze
Pokaż komentarze (17)