Nie znam trudów życia w komunistycznym państwie i, prawdę mówiąc, mam gdzieś jak to było. Przecież tak właśnie kształtowano moje pokolenie – zapomnijmy o tym co złe i wybierzmy przyszłość, czy jakoś tak.
Jeśli więc zapominamy o niebezpieczeństwach życia w PRL, to i nie przekonują mnie jakieś ckliwe historyjki opowiadane przez Krzysztofa Leskiego. Grożenie aresztowaniem żony i dzieci? Nie, to niemożliwe. Ci ludzie durni byli, że się na to nabierali. I po co w ogóle byli w tej opozycji, jeżeli potem tak sprawnie porozumieli się z tymi wszystkimi esbekami?
Wiadomo jak to jest – każdy kto zajmuje się polityką to świnia, która chce się dorobić. Ci opozycjoniści tak samo – mieli trudne momenty, ale widać wyszli na swoje. A ci, co byli współpracownikami najlepiej. Bo spokojnie mogli działać w tej swojej opozycji i pierwsi dopchali się do profitów, gdy nastał czas „transformacji”.
Tacy ludzie jak ten Sergiusz Kowalski to byli niesamowici frajerzy, Po co się chłop stresował, mógł od razu wszystko podpisać. Po kilku latach byłby jakimś prezesem pewnie albo posłem. Fakt, nie mógł wszystkiego przewidzieć, ale właśnie – widać nie był zbyt bystry. Inni byli i żyją teraz jak paniska.
Dziwne tylko, że tak bardzo się nadal kryją z tą swoją mądrością. Przecież to jest powód do chwały – w odpowiednim momencie życia wybrać dla siebie właściwą drogę. Ci ludzie powinni pisać poradniki! Tymczasem zwykle milczą. Ale to pewnie skromność, charakterystyczna dla wielkich ludzi.



Komentarze
Pokaż komentarze (24)