Rybitzky Rybitzky
43
BLOG

Niegodni

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 18

Już za kilka dni świat będzie świętował kolejną rocznicę końca komunizmu w Europie. Telewizje pokażą rozentuzjazmowane tłumy rozbijające mur dzielący Berlin. Oto Niemcy, będzie głosił komentarz, tworzący historię i wyrywający się spod sowieckiej dominacji – 9 listopada 1989 roku upadł Mur, a wraz z nim zbrodniczy system.

Oczywiście my wiemy, że fakty są nieco inne. Lecz kogo to obchodzi? Światowe media prócz zdjęć z Berlina pokażą jeszcze tylko Gorbaczowa i aksamitną rewolucję w Pradze. Przebitek z ludźmi siedzącymi wokół gigantycznego mebla raczej nie będzie.

Niestety, zrobiliśmy być może dużo dla wolności, ale sami wślizgnęliśmy się w nią cicho i jakby ze wstydem. A potem, przez kilkanaście lat, nie uczyniliśmy nic, by zaakcentować naszą rolę w dziele pokonania sowieckiego imperium. Może, jak zwykle naiwnie, myśleliśmy, że świat sam doceni nasze zasługi?

Szczerze mówiąc, Niemcy faktycznie zasłużyli na symboliczny tytuł triumfatorów w walce z komunizmem. Oni potrafili wsadzić do wiezienia sowieckich namiestników. Oni osądzili zbrodnie i przeprowadzili lustrację. Rzecz jasna stało się to dzięki zewnętrznej niejako interwencji RFN, ale jednak.

My wybraliśmy „porozumienie ponad podziałami” oraz strach przed szukaniem sprawiedliwości. Uznaliśmy, że system upodlił każdego (może i racja) więc lepiej nie wywlekać kłopotliwych spraw. Zapomnieliśmy, iż w ten sposób pozbawiamy się prawa do bohaterstwa.

Jeśli więc dziwilibyście się, dlaczego na świecie to enerdowcy, karni wykonawcy sowieckiej woli, są  serwisów informacyjnych dotyczących upadku komunizmu, to spójrzcie na Polskę w takich chwilach jak obecna. Kolejny raz trwa u nas dyskusja kto był zdrajcą, kto ofiarą, kto katem, kto tchórzem. Nic dziwnego, że naród, który nie potrafi ustalić takich prostych rzeczy, nie może też być godnym zaszczytów, jakich sam by pragnął.

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Polityka