Dla narodu skazanego na Zagładę koniec wieloletniej wojny był niczym zbawienie. Miliony zginęły, ale Ocalani mogli znów żyć i swobodnie chodzić ulicami własnych miast. Przynajmniej tak się im wydawało – przez krótką chwilę. Szybko okazało się, że nadal łatwo paść ofiarą nienawiści.
Po roku 1945 ludzie ginęli jakby wojna trwała nadal. Ci, którzy cudem wymykali się Niemcom, teraz byli traktowani jak bydło. Piekło zamiast się kończyć przybierało nowy kształt. Wielu po prosto nie rozumiało jak można w ten sposób traktować niedoszłe ofiary Zagłady. Czy przeżyli tylko po to, by oddać głowy pod topór nowych oprawców?
Całe rodziny Ocalonych były brutalnie mordowane. Tysiące spośród nich ponownie zapędzano do obozów. Tak jak podczas wojny nikt nie mógł być pewny kiedy spotka go najgorsze. A świat patrzył na to w milczeniu.
Co powodowało oprawcami? Niektórzy z nich od dawna nienawidzili swoje ofiary. Inni chcieli się po prostu wzbogacić. Większość lubowała się we władzy, jaką dawał im monopol na przemoc wobec niewinnych.
***
Wojna się zakończyła, lecz strach trwał. Polacy siedzieli za drutami obozów koncentracyjnych, tyle że teraz nadzorowanych przez strażników w innych mundurach niż niemieckie. Doły śmierci nadal wypełniały się świeżymi ciałami. Dla wielu rok 1946 niezbyt się różnił od 1944.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)