Jan Osiecki zastanawia się czy Ewa Kopacz jest najsłabszym ogniwem rządu Donalda Tuska. Cóż, nie widzę powodu, by akurat tę biedną kobietę tak postponować. Owszem, minister zdrowia wygląda na aroganckie beztalencie, ale czy różni się w ten sposób od reszty gabinetu?
Minister Kopacz ma po prostu pecha, gdyż to jej resort (co dla większości społeczeństwa nie stanowi zapewne niespodzianki) pierwszy natrafił na poważne problemy, których nie da się zamieść pod dywan nawet z ofiarną pomocą mediów. A przecież po zwycięstwie Platformy problemów nie powinno być! Bo już sam triumf PO miał je rozwiązać!
Kryzysowe sytuacje zaskoczą pozostałych ministrów tak jak Ewę Kopacz. Wiem o tym ja, wiedzą Państwo, i wie o tym także Donald Tusk. Dlatego też nie spodziewałbym się bynajmniej szybkiej wymiany szefowej resortu zdrowia, jak to sugeruje redaktor Osiecki. Po pierwsze, premierowi nie łatwo będzie znaleźć kogoś posiadającego w sobie odpowiednio wymieszaną głupotę i brawurę. A po drugie, niewykluczone, że Ewa Kopacz dokładnie wypełnia jego polecenia. Nawet nie myśli o tworzeniu głębokich reform – a nawet jeśli myślała, to szybko wszelkie odważne wizje odrzuciła zastępując je pustymi sloganami. I o to przecież chodzi Tuskowi – dużo chwytliwych haseł i zero kontrowersyjnych decyzji. To prosty plan, pod który skonstruowano rząd.
Jeśli więc Ewa Kopacz stanowi słabe ogniwo, to tylko jedno z wielu. Niestety, przerdzewiały łańcuch znany jako „rząd Tuska” jest dostatecznie mocny, by powiesić na nim Polskę – w blasku dziennikarskich fleszy i pośród aplauzu zadowolonego tłumu.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)