Swego czasu, jeszcze przed wyborami, Jarosław Kaczyński przestrzegał przed „nowym 13 grudnia”. Takie sformułowanie oznaczać miało bliżej niesprecyzowane represje, jakie miały spaść ze strony rządu stworzonego przez ówczesną opozycję (a dziś faktycznie rządzących) na ludzi związanych z PiS.
Wówczas wypowiedź premiera potraktowano z niedowierzaniem lub szyderstwem. Ja sam zareagowałem wpisem raczej humorystycznym. Jednak teraz słowa Jarosława Kaczyńskiego muszę wziąć na poważnie. Oczywiście, nikt w Polsce czołgów na ulice wytaczać nie będzie, ale po co miałby to robić? Dzisiaj jest dużo więcej dyskretniejszych, a równie skutecznych metod.
Od ponad miesiąca obserwujemy jak znaczna część mediów wspiera polityków PO w oskarżaniu PiS o wszystko co najgorsze. Wystarczy prześledzić chociażby dzisiejsze doniesienia. Albo pisowscy wiceministrowie za duża piją (jak Paweł Soloch z MSWiA), albo namawiają innych do picia i brania łapówek (jak Zbigniew Religa). Aż dwie komisje mają zbadać ilu przestępstw dopuścili się Mariusz Kamiński, Zbigniew Ziobro, czy też sam Jarosław Kaczyński. Przynajmniej jedna z nich jest według sejmowych prawników niekonstytucyjna, lecz przecież to nie jest problem dla Partii Miłości.
Politycy PiS nie są bez grzechu, lecz nie popełnili więcej błędów niż członkowie poprzednich polskich rządów. Tymczasem z dnia na dzień tworzy się wokół nich klimat narastającej nienawiści, jakby zawinili wszystkiemu, co w Polsce złe. Działania obecnego gabinetu wydają się być podporządkowane „sprzątaniu” po ostatnich dwóch latach.
Co ciekawe, agresja wobec PiS nasiliła się w chwili, gdy rząd Tuska napotkał pierwszy problem w postaci strajków lekarzy, pielęgniarek oraz górników. Szukanie wroga, na którego można zrzucić odpowiedzialność za własne kłopoty jest typowym zjawiskiem, ale raczej w systemach autorytarnych. Cóż, ale czego się spodziewać po politykach deklarujących, iż cały naród powinien się razem pogrążyć w miłości?
„13 grudnia” to nie będzie, rzecz jasna, zamach stanu. Ale bez wątpienia to, co miał na myśli Jarosław Kaczyński, właśnie następuje. Obecni władcy Polski (i nie mam przez to na myśli wyłącznie rządu Tuska) chcą pozbyć się konkurentów i robią to w cyniczny oraz bezwzględny sposób. Bez użycia czołgów, za to intensywnie wykorzystując telewizyjne kamery.


Komentarze
Pokaż komentarze (42)