Bardzo mnie cieszy, iż prokuratura wszczęła postępowanie sprawdzające w sprawie wydanej dziś w Polsce książki J. T. Grossa. Zapewne autorowi „Strachu” żadne zarzuty nie zostaną postawione, ale to krok w dobrym kierunku.
Do tej pory przyzwyczajaliśmy świat, że na nasz kraj każdy może bezkarnie napluć. W marcu zeszłego roku hiszpańska dziennikarka Pilar Rahola stwierdziła, że Polacy brali czynny udział w eksterminacji Żydów. Wywołało to u nas pewne wzburzenia, ale nikt oczywiście nie pomyślał, by Rahola poniosła jakiekolwiek poważne konsekwencje. Pisałem wówczas:
Ktoś może powiedzieć, iż głupoty się przecież nie da powstrzymać. A ja rzeknę na to, że owszem, da. Strachem. To niekoniecznie najlepszy sposób, ale przynajmniej skuteczny. Przykład dali nam Żydzi, zakładając swoją Ligę Przeciw Zniesławieniu (Anti Defamation League) i szereg innych tego typu organizacji. Bezwzględnie walczą one z wszelkimi przejawami antysemityzmu.
Wnioskowałem, by powołać Polską Ligę Przeciw Zniesławieniu, która będzie strzec dobrego imienia Rzeczpospolitej, i to bez wnikania w zawiłe intelektualne kwestie. Musimy doprowadzić do stanu, gdy niezależnie od tego, czy ktoś ma w swych tezach słuszność, czy też nie, powinien się dwa razy zastanowić nim napisze krytycznie o polskiej historii.
Cyniczne? Ale czy nie tak postępują chociażby Żydzi? Dwa dni temu pisałem o zbrodniach popełnianych przez izraelską armię na Palestyńczykach mniej więcej w czasie, gdy w Polsce sowieckie służby dokonywały swoich antyżydowskich prowokacji:
Mężczyzn zabijano od razu. Kobiety spotykał los o wiele gorszy. Musiały patrzeć na śmierć swoich mężów, synów lub ojców, następnie zdzierano im ubrania i gwałcono wprost na progach ich własnych domów. Gdy jedni żołnierze hańbili matki, inni zabijali dzieci. Urządzili sobie zabawę – tłukli maleństwa kolbami karabinów, rozbijając im czaszki.
Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, iż w 1948 etnicznych czystek dokonywała narodowa armia w pełni suwerennego żydowskiego państwa. Zaś w Polsce zabijali i podburzali do zabójstw tłum pracownicy aparatu władzy narzuconego przemocą. Niepodległe państwo polskie nigdy nie dyskryminowało swoich obywateli.
Gdy tylko ktoś podnosi temat zbrodni na Arabach, Żydzi sprawnie zasłaniają się wiekami swojej martyrologicznej historii, zakończonej tragedią Holocaustu. I to zwykle starcza, by zamknąć ludziom usta. Tymczasem nam wystarczy wspomnieć o jednej spalonej ukraińskiej chacie, a natychmiast posypujemy głowy popiołem.
A przecież nasza historia jest równie tragiczna jak żydowska (i ściśle z nią powiązana, dodajmy). Polska została najechana i pozbawiona wolności przez brutalne imperia, tkwiła wiek pod okupacją, a gdy za ogromna cenę krwi odzyskała wolność, po krótkim czasie skazano ją na zagładę. A Polaków na fizyczną eliminację, dokładnie tak samo jak Żydów.
To banały, to co ja pisze, ale musze to robić, gdyż najwyraźniej sami nie rozumiemy, iż nasz naród też był ofiarą Holocaustu.
Możemy sobie tłumaczyć, że dyskusja wywoływana przez książkę Grossa jest nam potrzebna. Ale to nieprawda. Niezależnie bowiem od wniosków jakie wysnujemy, samo echo tej debaty jeszcze bardziej pogorszy nasz wizerunek w świecie. Należy więc jak najszybciej zabrać się za bronienie własnej przeszłości. Nawet przy pomocy procesów. A raczej – zwłaszcza przy ich pomocy.


Komentarze
Pokaż komentarze (57)