„Czemu ciągle o Grossie, Żydach, Niemcach, antysemityzmie?”, pytają mnie niektórzy komentujący. „Czy nie ma innych tematów?”. Owszem, są. Strajki, kryzys na giełdzie, tarcza antyrakietowa… Jednakże moje pisanie nie pretenduje do bycia chłodną analizą rzeczywistości. Odwrotnie – zajmuje się na blogu wyłącznie tym, co w danej chwili budzi moje szczególne emocje. Teraz jest to kwestia naszej historii i prób jej zakłamywania.
Nie mogę się uwolnić od tego tematu, gdyż nie pozwalają mi na to kolejne publikacje światłych dziennikarzy. Oto dziś dowiadujemy się, że Polacy po wojnie zabijali nie tylko Żydów, ale też Niemców: Zimą 1945-46 w Świnoujściu, odciętym od świata spiętrzoną krą, Polacy mordowali niemieckich cywilów, donosi wielkimi literami „Gazeta Wyborcza”. Mniejszymi dodaje, że katami byli funkcjonariusze UB i MO. „Pogrom Świnoujski”? Pora przepraszać Niemców?
Ech, może faktycznie jestem monotematyczny. Chyba pora ustąpić i oddać sprawiedliwość tym, którzy oskarżają Polaków o zabójcze zapędy. Przecież nie tylko Żydów i Niemców mordowaliśmy, ale też Ukraińców, Białorusinów, Litwinów… Niedługo i to zostanie nam wypomniane. A my będziemy musieli zastanawiać się, ile tego morderczego zwierzęcia w nas tkwi. Oszczędźmy śledczym czasu. Powiedzmy, czego tak bardzo chcą, bo widać wyraźnie, iż nigdy nam nie odpuszczą. Ja zacznę:
Jestem Polakiem. Jestem winny.
A gdy już przyznamy się do naszych przestępstw zostaniemy nagrodzeni, tak jak to w historii bywało: chłostą śmiechu, zabójstwem na śmietniku. Oni, w końcu zwyciężywszy, pójdą na nasz pogrzeb i z ulgą rzucą grudę ziemi.


Komentarze
Pokaż komentarze (16)