Gdy car Paweł I objął tron po swej matce – Katarzynie II, natychmiast przystąpił do odwoływania wielu jej decyzji. Kierowała nim nienawiść do rodzicielki potęgowana przez szaleństwo w jakie popadł. Niektórzy historycy podejrzewają, iż w swej woli destrukcji matczynych sukcesów Paweł byłby nawet gotów przywrócić wolność Polsce. Niestety, rosyjskie elity, świadome szkód jakich car wyrządza racji stanu, zawiązały spisek, który zakończył się uduszeniem Pawła poduszką w jego własnym łóżku.
Obserwując rząd Donalda Tuska dostrzegam w jego postępowaniu wielkie podobieństwo do taktyki przyjętej przez cara Pawła I. Od pierwszych dni nowy gabinet zajmuje się głównie zrywaniem z dziedzictwem poprzedniego rządu. Odwołuje się wszystkie decyzje z czasów Jarosława Kaczyńskiego, nie wnikając w ich merytoryczną wartość i znacznie dla kraju.
Szczególnie jest to widoczne (niestety) w polityce zagranicznej, którą Tusk postanowił chyba zmienić w kilka tygodni, ale i w kraju nasz „Paweł I” ma już duże osiągnięcia w likwidacji pozostałości dawnego reżimu. Najnowszym sukcesem jest likwidacja szkolnych mundurków.
Kto czyta mojego bloga wie, iż fanem Romana Giertycha bynajmniej nie jestem. Pomysł z mundurkami również niezbyt mi się podobał, ale raczej ze względów ekonomicznych, niż ideologicznych. Skoro jednak mundurki wprowadzono, wydając przy tym sporo pieniędzy, nagła z nich rezygnacja to po prostu idiotyzm.
Owszem, minister Hall nie zakazuje mundurków w ogóle, a jedynie przenosi decyzje o ich wprowadzaniu na poszczególne szkoły. Jednakże znając polską praktykę oznacza to tyle, iż teraz taką awanturę jak w zeszłym roku na szczeblu krajowym będziemy teraz mieć w każdej gminie, a w efekcie jednolite stroje będą obowiązywać tylko w najbardziej elitarnych szkołach. Ponadto pieniądze (tysiące? setki tysięcy?) wydane przez MEN na oficjalną promocje mundurków zostały po prostu wyrzucone w błoto.
Najciekawsze jest to, że minister Hall nie podała dla swej (bardzo ważnej, w kontekście niedawnych dyskusji) decyzji żadnego uzasadniania, poza podkreśleniem swej wiary w „autonomię szkoły”. Ale przecież, tu nie o racjonalne powody chodzi, a o te, którymi kierował się Paweł I – nienawiść i szaleństwo.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)