Polska, podobnie jak wiele innych państw, zwalcza międzynarodowy terroryzm. Nasi komandosi oraz agenci wywiadu polują na terrorystów w Iraku, Afganistanie, i w zapewne wielu innych miejscach. Jest to jak najbardziej słuszne postępowanie. Przecież bezlitośni mordercy nie mogą spokojnie chodzić po ulicach.
Dlaczego więc w Polsce wypuszcza się równie bezwzględnych ludzi na wolność? Bandyci, którzy podkładają bomby, porywają ludzi, kaleczą i zabijają są w naszym kraju traktowani łagodnie niczym drobni złodziejaszkowie.
Od kilku miesięcy zwalniani są z więzień kolejni liderzy gangu pruszkowskiego. Członkowie mafijnej grupy, z takim hukiem rozbitej po 2000 roku są zwalniani „za dobre sprawowanie” po przepisowym odbyciu połowy kary (zwykle otrzymywali wyroki nie dłuższe niż 6-7 lat).
Kolejne rządy (łącznie z gabinetami PiS) nie były w stanie zaproponować takich zmian w prawie, które umożliwiałyby traktowanie najgroźniejszych przestępców, prawdziwych terrorystów, inaczej niż przysłowiowych alimenciarzy.
To już nawet nie chodzi o tradycyjną „miękkość” naszego wymiaru sprawiedliwości (sędziowie, dbają o prawa człowieka głównie wtedy, gdy jest on zbrodniarzem) - jak wiadomo jest on niezależny i nie może podlegać „politycznym naciskom”. Nie, mam na myśli dosyć proste w przeprowadzeniu zmiany w prawie. Takie, które pozwoliłyby wyróżnić z tłumu skazanych tych, których dla dobra państwa należy traktować inaczej.
W tej chwili nikt nawet nie postuluje potrzeby rozwiązań gwarantujących bezpieczeństwo uczciwym obywatelom. Tak więc panowie Kajtek, Bolo, Prasol i inni mogą znów, po krótkiej przerwie, wprowadzać terror na nasze ulice.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)