Czas na małe podsumowanie. Podwyżek od rządu domagają się górnicy (z kopalni „Budryk”), lekarze, pielęgniarki, nauczyciele, a teraz także celnicy. Protest tych ostatnich budzi znowuż oburzenie kierowców tirów, którzy zapowiadają swoje akcje. Co jest powodem takiej sytuacji?
Najbardziej fanatyczni zwolennicy PO oraz Bronisław Komorowski oczywiście odpowiedzą na to pytanie w prosty sposób – obecny kryzys to efekt dwóch lat rządów PiS. Cóż, w pewnym sensie to nawet może być prawda. Z obecnej perspektywy już widzimy, iż gabinet Jarosława Kaczyńskiego potrafił sobie lepiej poradzić ze społecznym wrzeniem. I to bynajmniej nie dzięki rozdawaniu publicznych pieniędzy na prawo i lewo.
Taktyką (niekoniecznie zamierzoną, ale skuteczną) rządu PiS było przytłumienie kwestii socjalnych ideologicznymi. Wysoka temperatura rozmaitych sporów (np. o lustrację lub budowę IV RP) sprawiła, że Polacy po prostu zapomnieli walczyć z państwem o pieniądze (w pewnym momencie przebudzili się tylko pracownicy służby zdrowia). Poza tym często podziały na tle wartości pojawiały się w poprzek poszczególnych środowisk, uniemożliwiając im skuteczne działanie (było to dostrzegalne np. w środowisku naukowym).
Platforma zanegowała (przynajmniej oficjalnie) zasady rządzące polską polityką w ostatnich latach, dzięki czemu wygrała wybory. Stworzyła jednak przy tym świat zdeideologizowany, gdzie konflikt o wartości nie jest już ważny (taki przyśpieszony „koniec historii” Fukuyamy na gruncie polskim).
Tym samym jedynym, co dla Polaków stało się naprawdę ważne to kwestie materialne. Poszczególne środowiska mogły się znów zjednoczyć w jednym celu – zdobycia od państwa podwyżek. W tym przypadku przestało być ważne, kto akurat rządzi (co miało duże znaczenie gdy funkcjonował gabinet PiS) – w walce o kasę sentymenty się nie liczą.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)