- Czy nasza ostatnia przysługa wobec Przyjaciół nie była nieco przesadzona?
- Co masz na myśli, Donaldzie?
- No wiesz, wywaliliśmy prokuratora i wstawiliśmy w jego miejsce kumpla prawnika człowieka, którego sprawą zajmował się ten wyrzucony...
- No, i...?
- Wiesz, to nie jest trochę zbyt, hm... ostentacyjne?
- Ostentacyjne? Gdyby nie dziennikarze tej gazety z kurczakiem na okładce nikt by się o tym nie dowiedział!
- „Kurica nie ptica, Polsza nie zagranica”!
- O widzę, że ćwiczysz przed wizytą w Moskwie... Dobrze... Ale wracając do tematu, to nie musisz się, Donaldzie, niczego bać. Gazetka sobie może pisać, ale kto to czyta? Widziałeś, żeby telewizji o tym mówili?
- Chyba nie...
- No właśnie!
- Ale to wszystko się wiąże z szefem agencji bezpieczeństwa... To niedobrze...
- E tam, nie dobrze... Zresztą, pamiętasz umowę z Przyjaciółmi? My im nie przeszkadzamy, a oni będą cichutko robić swoje.
- To ma być cichutko?!
- Ech, czasem takie rzeczy się zdarzają. Ale za kilka dni znów już będzie cichutko. Przepięknie. Normalnie...
- Obiecujesz mi to, Grzesiu?
- Obiecuję, Donaldzie.
- Och, to wspaniale... Jakim jesteś dla mnie wsparciem... To klęknij teraz.
- Co?
- Musimy pod biurkiem poszukać tego cholernego guzika.
- Jakiego guzika?
- No, tego do odblokowania granicy. Przecież musi gdzieś tu być. Jak inaczej to zrobimy? Wcześniej na pewno tu był, bo granica nie była zablokowana
***
- I co, masz coś?
- Nie... Znalazłem tylko pustą butelkę po Luksusowej. Zakurzona, długo tu leżała.
- Ha! Wiedziałem, że oni obaj piją!


Komentarze
Pokaż komentarze (5)