Zyska sławę, królem będzie
Kto na szklaną górę wejdzie.
Broniłem Lecha Kaczyńskiego wielokrotnie, lecz muszę przyznać, iż ostatnio jest to coraz trudniejsze. Bez wątpienia prezydent RP znajduje się pod ciągłym ostrzałem niechętnych mu mediów (dokładnie tak samo, jak jeszcze niedawno rząd jego brata). Każda okazja jest dobra, by znalazł się tłum chętnych do wykazywania, jaką tragedią dla Polski są rządy obecnej głowy państwa.
Kto zdobędzie szczyt w błękicie
Będzie tym, kto jest na szczycie.
Niestety, podobnie jak to się ma z całym PiS, prezydent zdaje się ignorować warunki, w których musi działać. Owszem, nie należy milcząco godzić się na jawną niesprawiedliwość i bezczelne manipulacje. Jednak już od dobrych kilku lat wiadomo, jak wygląda sytuacja. Lech Kaczyński miał czas, by przygotować odpowiednią strategię.
Lecz, choć wielu kusi wejście
Jeden tylko ma tam miejsce.
Tymczasem prezydent (czy też raczej ludzie, których sam sobie wybrał) tworzy kolejne szanse do ataku na siebie. Tak jest chociażby z wezwaniem ministra Sikorskiego na nagłe konsultacje. Nie trzeba geniusza, by wiedzieć jak tę sprawę potraktują dziennikarze. I nie jest tu ważne, czy prezydent miał rację, czy też nie. Czyżby tylko w Pałacu Prezydenckim nie wiedziano jak to się skończy?
A, że przecież Góra - Szklana,
Więc dla wielu – niewidzialna.
To nie jest tak, iż Lech Kaczyński nie ma żadnych możliwości dotarcia ze swoim przekazem do obywateli. Media nie mogą zakłamać wszystkiego. Należy je jednak umieć stawiać w kłopotliwej sytuacji, a nie naiwnie dawać się im rozszarpywać. Prezydent jest jak saper na polu minowym, i tak też powinien się zachowywać. Działać ostrożnie i z wyczuciem. A nie maszerować dziarskim krokiem pośród huku wybuchających min.
I niejeden całe życie
Nie wie, że już był na szczycie.


Komentarze
Pokaż komentarze (42)