Rybitzky Rybitzky
37
BLOG

Stan wyjątkowy

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 42

Lech Wałęsa jest prymitywem, ale prymitywem znającym się trochę na polityce. Radzę więc zwrócić uwagę na jego powtarzające się wypowiedzi o konieczności opanowania sytuacji w Polsce przy pomocy stanu wyjątkowego (przed chwilą powtórzył to znowu w TVN24). Tym razem to chyba nie typowy dla byłego prezydenta bełkot, lecz objaw intuicji politycznego zwierzęcia.

Wałęsa mówi głośno to, czego boją się powiedzieć politycy koalicji - związkowe protesty postawiły rząd pod ścianą. Owszem, istnieje duże prawdopodobieństwo, iż OPZZ i Solidarność są inspirowane przez partie polityczne (znaczy SLD oraz PiS), lecz nie zmienia to faktu, że mogą one w ciągu kilku miesięcy unieruchomić kraj. Być może do Donalda Tuska to nie dociera, ale Wałęsa już to rozumie - nic nie powstrzyma kolejnych protestów. Bo są one po prostu zbyt opłacalne politycznie.

Rząd ma trzy drogi działania. Pierwszą - wziąć strajkujących na przetrzymanie. To by miało sens, gdyby nie to, że koniec protestu jednej grupy zawodowej będzie oznaczał strajk kolejnej. Znowóż wybranie drogi drugiej - czyli spełnianie postulatów zwiazkowców będzie oznaczać niemal automatyczny wybuch strajków we wszelkich innych branżach. Pozostaje droga trzecia, tak naprawdę jedyna skuteczna (Wałęsa przekonał się o tym kilka razy na własnej skórze) - twarde rozprawienie się z protestującymi. Czy jednak ideologów "polityki miłości" na to stać?

Oczywiście jest jeszcze czwarte rozwiązanie: cud. Polityczny manewr, którego nikt się nie spodziewa, a który pozwoli Platformie wyjść z kryzysowej sytuacji bez szwanku. Wałęsa, od pewnego czasu "moralny" patron PO, najwyraźniej nie wierzy w cudotwórcze możliwości swoich podopiecznych i zamiast nich wybiera policyjne pałki. To nawet zabawne, ale chyba nikomu z nas nie jest do śmiechu.

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (42)

Inne tematy w dziale Polityka