Słyszałem o tym, że redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” polubił ostatnio wytaczać procesy. Nie wiedziałem jednak, iż zjawisko to przybrało tak masową skalę. Adam Michnik postanowił najwyraźniej zapewnić byt kilkorgu prawnikom.
Lista pozwanych jest długa: Andrzej Nowak, Rafał Ziemkiewicz, Jerzy Targalski, Tomasz Sakiewicz, Robert Krasowski, Andrzej Zybertowicz, Jarosław Gowin, Anna Jarucka, Roman Giertych, Wojciech Wierzejski. Towarzystwo, można rzec, pluralistyczne.
W każdym z tych przypadków jedynym powodem pozwu są słowa wypowiedziana lub napisane o Michniku. Redaktor ma małą tolerancję wobec wypowiedzi innych osób, jak na osobę, która szczyci się, że założyła pierwszą wolną gazetę na wschód od Łaby. I przesiedziała kilka lat w więzieniu właśnie w obronie wolności słowa.
Zresztą, nie trzeba nikomu tłumaczyć co zrobił Adam Michnik. On sam dostatecznie często o tym przypomina. Święcie wierzy w to, że dawne zasługi dają mu moralną wyższość nad obecnymi krytykami. Jest w ten sposób wręcz stereotypowym przykładem rewolucjonisty przemienionego pod koniec życia w najbardziej twardogłowego reakcjonistę (że posłużę się językiem z czasów młodości Michnika).
Historia wiele razy pokazywała nam pełnych zapału młodych jakobinów stających się z czasem rozpartymi na swoich stołkach świniami. Chociażby generał Zajączek – prawdziwy bohater, a po latach gorliwy sługa cara. Też uważał, że dawne zasługi pozwalają mu decydować o tym co jest dobre dla Polski. Nie jest już pamiętany jako dzielny żołnierz, ale jako zdrajca – owszem.
Michnik zawsze służył bardziej Rewolucji, niż Polsce i właśnie jej ideały teraz zdradza. Bo czy jako młody chłopak przejmował się co o nim wygadują reżimowi dziennikarze? Pragnął za to, by każdy mógł mówić to co chce. Obecnie myśli tylko o tym jak zatykać ludziom usta, korzystając przy tym ze swoich pieniędzy i pozycji. Nie służy carowi, ale własnemu ego. I to chyba nawet gorsze.


Komentarze
Pokaż komentarze (25)