Rybitzky Rybitzky
49
BLOG

Państwo, naród i mały chłopiec

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 17

Obserwując nieustanną szarpaninę polityków, radośnie ukazywaną przez media, można naprawdę zapomnieć, iż nasze państwo ma jakieś cele do wypełnienia. I to nie tylko te największe, jak organizacja EURO 2012 lub budowa autostrad, ale także małe, z „perspektywy historycznej” całkowicie nieistotne.

Państwo, jak niemal każdy termin w politologii, jest definiowane na wiele różnych sposobów. Można uznać, że jest ono podstawową formą organizacji życia politycznego społeczeństwa narodowego, lecz przecież państwa istniały już w starożytności, a trudno nazwać ówczesne społeczeństwa narodowymi. Ponadto istniało, i istnieje nadal, wiele państw wielonarodowych. Niektóre z nich bardzo dobrze funkcjonują. Prędzej państwo tworzy naród (jak to było np. z USA), niż odwrotnie.

Bardziej trafne wydaje mi się postrzeganie państwa jako pewnego rodzaju wspólnoty politycznej obejmującej zespół norm. Ludzie tworzą strukturę, której kształt jest chociażby w minimalnym stopniu determinowany przez wartości, które wyznają (co już wynika z mentalności narodu, religii lub interesów gospodarczych). To tłumaczy dlaczego nawet sąsiadujące ze sobą kraje – jak np. Niemcy, Rosja i Polska mogą się tak wzajemnie różnić.

Dlaczego ludzie w ogóle czują potrzebę wspólnotowości, która jest powodem tworzenia państw? Przyczyn trzeba zapewne szukać w naszej psychice i wypełniającej jej potrzebie bezpieczeństwa. Ludzie tworzą państwa, by się wzajemnie chronić przed różnego rodzaju niebezpieczeństwami. I to właśnie skuteczna ochrona prze zagrożeniem jest miarą wartości danego państwa.

Czy Polska potrafi chronić słabych? Niestety, wielokrotnie okazywało się już, że nie. Teraz obserwujemy kolejny przykład – bez stawiania oporu oddajemy małego, chorego chłopca na pewną śmierć w białoruskim przytułku. Nasi politycy lubią mówić o rzeczach wielkich, lecz gdy chodzi o rzecz tak malutka, jak ciało dziecka to wybierają bezczynność. Podobnie zresztą jak społeczeństwo.

Ktoś może powiedzieć, że przecież Jaś jest obywatelem białoruskim (chociaż urodził się w Polsce) i według prawa jak najbardziej powinien wrócić do swego kraju. To, że czeka go tam śmierć, nie ma znaczenia. Czy więc nasze państwo (rozumiane nie jako organizacja polityczna, ale jako wspólnota ludzi) ma się okazać niezdolne do udzielenia pomocy jednej, maleńkiej istocie?

Na nasze państwo składa się wszystko – władza polityczna, sądy, administracja, a przede wszystkim sami Polacy. Mamy możliwość uratowania Jasia gdybyśmy tylko chcieli. Gdybyśmy potrafili lepiej zadbać o kształt prawa, funkcjonowanie państwowych instytucji i znaleźli w sobie poczucie obywatelskiej odpowiedzialności.

Tak, te wszystkie wielkie sprawy w ostatecznym rozrachunku zdecydowały o losie Jasia. Podobnie jak decydują o losie setek innych potrzebujących osób. O tym nie pamiętają politycy kłócący się na korytarzach Sejmu, ale także Polacy tychże polityków wybierający. Jeśli Jaś umrze, będzie to wina nas wszystkich.

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Polityka