- Żydów tu nie obsługujemy. Wypad.
- Co?!
- Nie obsługujmy w tej kawiarni Żydów. Idź stąd.
***
- …i kazał mi wyjść. To antysemityzm!
- W naszym kraju nie ma antysemityzmu, a ja nie mogę przyjąć pańskiej skargi.
- Jak to?
- Niestety, skarga nie może być wniesiona po angielsku. Musi pan powiedzieć to samo w naszym języku.
***
Ach, gdyby się to zdarzyło w Polsce różne Eli Barbury miałyby używanie. Marcel Kalmann odwiedził jednak Brugię w Belgii. Został tam wyrzucony z kawiarni, a następnie zlekceważony przez policję. Przynajmniej tak twierdzi sam Kalmann.
Opisując perypetie amerykańskiego Żyda dziennik „Haaretz” przytacza statystykę antysemickich wybryków w Europie. W 2006 roku we Francji było ich 360, w Wielkiej Brytanii – 312, w Rosji – 300, w Austrii – 83. Jak pisze izraelska gazeta w tych krajach liczba antyżydowskich incydentów wzrasta z roku na rok. W samym Berlinie było ich w 2006 roku o 60 procent więcej niż w 2005.
Co ciekawe, o Polsce „Haaretz” nic nie pisze. Czyżby w Polsce w 2006 roku liczba antysemickich wybryków nie wzrosła? A może ich liczba była mniejsza niż chociażby te austriackie 83? Ale to przecież nieprawdopodobne. W kraju, gdzie antysemityzm pije się w mleku matki, miałoby nie być ataków na Żydów?
Hm, a może jednak Polacy nie są takimi antysemitami, powie ktoś. Cóż, wówczas wyprowadzi go z błędu „Gazeta Wyborcza”, która piórem Piotra Pacewicza ze zgrozą odkryła, iż Polacy nie czują się winni wobec Żydów (a to, jak wiadomo, podstawowy objaw antysemityzmu):
Na pytanie, kto w pierwszych latach po wojnie wyrządził więcej krzywd - Polacy Żydom czy Żydzi Polakom - 22 proc. respondentów wskazuje Polaków, ale 18 proc. (czyli niewiele mniej) odpowiada, że to Żydzi bardziej Polaków krzywdzili.
Czy dziś Polacy jako naród powinni się czuć winni, że nie udzielili Żydom dostatecznej pomocy w czasie II wojny? Zgodziło się z tym tylko 14 proc. badanych.
A za morderstwa i pogromy Żydów w pierwszych latach po wojnie? Tylko 19 proc.
A za antysemityzm w Polsce? Niewiele więcej - 21 proc.
Ponieważ Polacy nie śpieszą się z ekspiacją, redaktor Pacewicz musiał zadenuncjować jako antysemitkę własną babcię: babcia była ludową antysemitką, dowcipkowała o "żydkach", miała też wyliczankę "na poprawę pogody": Gomułka Żyd, Cyrankiewicz Żyd, Rakowski Żyd. To, że uratowała (jak pisze sam Pacewicz) żydowskie dziecko nie ma dla kochającego wnuczka specjalnego znaczenia. Co poniekąd jest dobrą metaforą sytuacji w jakiej znalazł się obecnie nasz naród.
Oto bowiem w całej Europie można bić Żydów i palić synagogi, a w kraju ludzi bohatersko ratujących życie ofiar Holocaustu każą nam się nieustannie kajać. Ale na szczęście widać, iż mamy dosyć traktowania nas jak idiotów.


Komentarze
Pokaż komentarze (39)