Rybitzky Rybitzky
123
BLOG

Proserbskie szaleństwo, czyli Kosowo a sprawa polska

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 56

Z pewnym zdziwieniem obserwuję narastające szaleństwo dużej części prawicowych blogerów Salonu24. Za wszelką cenę starają się oni wykazać gigantyczną niesprawiedliwość, jaka spotkała Serbię w chwili ogłoszenia niepodległości przez Kosowo. Stają się przy tym niezwykle emocjonalni, tymczasem nadmiar uczuć nie służy racjonalnej ocenie sytuacji.

Otóż naczytali się oni (zapewne u Łysiaka), że Serbowie to poszkodowany naród, w rzeczywistości bardzo bliski Polakom. Być może popełniali oni jakieś zbrodnie, ale wcale nie mniej niż ich przeciwnicy. Tak w ogóle, to dzielni ludzie, którzy bronią swojego kraju przed islamskimi złodziejami, przemytnikami i prostytutkami. Pogłoski o wyrżnięciu tysięcy mężczyzn i zgwałceniu dziesiątek tysięcy kobiet to robiony Serbom czarny PR.

Kosowo, mówią moi Koledzy, to historyczna prowincja Serbii i zbrodnią jest odbierać ją Serbom. To, że jest obecnie zamieszkana przez całkiem inną ludność nie ma żadnego znaczenia. Kiedyś, sześćset lat temu, to na tej ziemi bohaterscy serbscy rycerze stawiali opór muzułmańskiej dziczy! A Albańczycy to ludność napływowa (że napłynęła 300-400 lat temu nie ma znaczenia).

Co ciekawe, odebranie Serbom Kosowa ma być groźne dla Polski. „A jeśli nam Niemcy przyjdą zabrać Pomorze albo Mazury!”, grzmią patriotyczni blogerzy. Zupełnie nie dostrzegają, że stosowane właśnie przez nich argumenty mogłyby być z łatwością wykorzystane przez ewentualnych niemieckich odwetowców.

No bo jakie my mamy „historyczne” prawo do Mazur? Dużo mniejsze niż Albańczycy do Kosowa. Okolice obecnego Ełku przed 1945 nigdy nie należały do Polski, ani nawet nie były etnicznie polskie. Podobnie np. Wolin lub Świnoujście. Historycznie Wrocław lub Szczecin są dużo bardziej niż z Polską powiązane z Niemcami.

Gdyby przyjąć sposób widzenia zwolenników motywowanego historycznie serbskiego panowania w Kosowie, to nie mielibyśmy żadnego argumentu na obronę swojego prawa do np. Prus Wschodnich. Na szczęście przykład Kosowa ukazuje, że najważniejsza jest decyzja mieszkańców danego terytorium. A „historycznie niemieckie” ziemie są w tej chwili w stu procentach polskie.

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (56)

Inne tematy w dziale Polityka