Rybitzky Rybitzky
99
BLOG

Kapitan Warzecha wyzwala Kosowo

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 34

Znany redaktor jednej z największych polskich gazet bardzo dobrze prezentował się w polowej panterce. W jego ręku błyszczał w świetle księżyca dobrze naoliwiony kałasznikow. Oparł nogę o przewrócony słup graniczny, który stał ledwie kilka dni, i zwrócił się do swojego oddziału polskich ochotników. Złożonego z ludzi, którzy poznali się w Internecie, a dokładniej – na jednej ze znanych platform blogerskich.

- Nie jestem Serbem. Ale zwyczajnie, po ludzku, żal mi Serbów – rozpoczął przemowę redaktor, a teraz kapitan Ochotniczych Sił Wyzwolenia Kosowa - A na zimno myślę z niejakim zażenowaniem, a może i przestrachem, o lekkomyślności, jaką wykazali się politycy z Waszyngtonu i Brukseli, godząc się na to, żeby w konsekwencji ich działań z końcówki lat 90. w centrum miękkiego podbrzusza kontynentu powstało państewko, rządzone przez ludzi, którzy jeszcze niedawno należeli do organizacji, oficjalnie nazywanej jeszcze osiem lat temu terrorystyczną. – Na te słowa ochotnicy podnieśli swoje karabiny, groźni nimi potrząsając. A ich dowódca kontynuował:

- Zastanawiam się, jaki sens ma, w czasie, gdy faktycznie trwa zmaganie się z radykalnym islamem, godzenie się na powstanie muzułmańskiego państwa praktycznie w centrum Europy.

- Nie ma! Nie ma! – wznieśli okrzyk uzbrojeni blogerzy.

- Mam jednak pewien podziw, cyniczny podziw, dla sprawności politycznej i PR-owskiej albańskich liderów z Kosowa, którzy owinęli sobie wokół palca zachodnią opinię publiczną i wielu zachodnich polityków.

- Czas to zmienić! – wrzasnął jeden z bojowników, wzbudzając gorącą aprobatę kolegów.

***

Świtało, gdy oddział polskich ochotników dotarł do pierwszej albańskiej wioski, nadal ozdobionej czerwonymi flagami z czarnym orłem. Blogerzy spędzili mieszkańców na niewielki plac i spróbowali im najpierw przemówić do rozsądku:

- Jakie jest dzisiejsze Kosowo? Jest to jedna z najbiedniejszych prowincji na naszym kontynencie zamieszkiwana w większości przez ludność muzułmańską. Prowincja ta zdominowana przez struktury mafijne stanowi bardzo ważne ogniwo w procederze przemytu narkotyków z Azji do Europy tzw. Jedwabnym Szlakiem. Tajemnicą poliszynela jest, że kosowska partyzantka UCK walcząca w latach 90-tych o niepodległość prowincji w dużej części finansowana była przez lokalne albańskie struktury mafijne i stanowiła niejako gwarant obrony ich interesów w tym rejonie. To, czym może poszczycić się w przyszłości niepodległe Kosowo, to świetnie zorganizowana szara strefa służąca praniu brudnych pieniędzy i wszelkiego rodzaju przemytowi.

Przemowa ta nie zrobiła większego wrażenia na Albańczykach, którzy patrzyli tylko wrogo na przybyszów. Ich czarne włosy i oczy wydawały się takie obce człowiekowi wychowanemu w słowiańskim kraju. Polscy ochotnicy, którzy sądzili, iż ich zimna logika wystarczy by przekonać Kosowarów do wywieszania serbskiej flagi, zerkali niepewnie na swego dowódcę. Ten tylko ściskał swój karabin i nerwowo przygładzał mundur.

- Co robimy? – syknął ktoś.

- Chyba… - otworzył usta redaktor, ale w tej właśnie chwili zza rogu jednego z domów padły strzały. Albańczycy rzucili się na Polaków, a tym nie pozostały nic innego, jak również otworzyć ogień. Promienie bałkańskiego słońca odbiły się karmazynem w rosnących kałużach krwi.

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (34)

Inne tematy w dziale Polityka