Rybitzky Rybitzky
64
BLOG

Kosowo - jaka alternatywa?

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 24

Dyskusję o wybijającym się na niepodległość Kosowie rozpoczął w Salonie24 Łukasz Warzecha zwracając uwagę, iż sytuacja wokół tego kraju nie jest czarno – biała. Szybko jednak okazało się, że owszem jest – przynajmniej dla dużej części blogerów, którzy bardzo emocjonalnie opowiedzieli się za Serbią.

Nagle okazało się, iż Serbia stała się ofiarą gigantycznego spisku, poddana „nowemu Monachium” i rozerwana na strzępy przez USA oraz UE. Co więcej, jak zostałem szybko oświecony, spisek jest tak naprawdę skierowany przeciw Polsce. Precedens Kosowo skończy się odebraniem nam Mazur, Pomorza, a pewni i mojego rodzinnego Wrocławia.

Kto jednak uknuł ten spisek i kiedy? Odpowiedzi nikt nie zna. Ponoć Niemcy, ale dlaczego tak nagle występują przeciw interesom Rosji, z którą gdzie indziej sprawnie współpracują? A może Amerykanie? Lecz jeśli tak, to co się nie podoba w ich czynach blogerom, będącym gorącymi zwolennikami instalacji w Polsce tarczy antyrakietowej? Jesteśmy za wzmacnianiem wpływów USA w Europie, a gdy skutecznie robią to na Bałkanach, to nagle nam się to nie podoba?

Unia Europejska? Czyżby ona była zdolna do takiego długofalowego działania? Trudno to uwierzyć teraz, gdy już po fakcie (czyli deklaracji niepodległości Kosowa) dyplomaci poszczególnych państw UE patrzą na siebie niepewnie i starają niezdarnie ustalić jakieś wspólne stanowisko (co pewnie się nie uda).

A kiedy spisek się rozpoczął? W 1989 roku, gdy w Kosowie doszło do pierwszego buntu? W 1991, gdy zaczęła się rozpadać Jugosławia? W 1998, gdy UCK rozpoczęło zbrojną walkę? Analizując wydarzenia w Kosowie, wyraźnie widać, iż wzięły one swój początek już pod koniec lat osiemdziesiątych. Czy wiec już wtedy, gdy stał mur berliński, istniał ZSRS, a Jugosławia była komunistycznym państwem – już wtedy ktoś zaplanował odebranie Serbii Kosowa?

Jak najbardziej uważam, iż w polityce nic nie dzieje się przypadkiem. A już zwłaszcza na arenie międzynarodowej. Nie ma jednak żadnych podstaw do wiary w jakiś „spisek”. Owszem, wydarzenia na Bałkanach zawsze były częścią dużo większej gry, lecz była ona prowadzona przez wiele różnych podmiotów. Tak jest również teraz. Efektem tej gry jest obecnie niepodległość Kosowa.

Należy jednak pamiętać, i tego wielu Kolegów w ogóle już nie bierze pod uwagę, iż wolnego Kosowa by nie było, gdyby nie wola jego ludności. UCK nikt karabinów do ręki nie wpychał. Sami je wzięli, i co najwyżej dopiero potem dostali od kogoś brakującą amunicję. Serbowie, a wraz z nim blogerzy S24 mogą sobie krzyczeć „Kosovo je Serbija”, ale jeśli z tym hasłem przejdą most w Mitrovicy, to zginą. Nie oceniam, czy to dobrze, czy źle. Tak po prostu jest.

Dumni przyjaciele Serbii napisali już na S24 dziesiątki tekstów i setki komentarzy. W żadnym, dosłownie żadnym nie rozważali innych rozwiązań sytuacji istniejącej w Kosowie przed 17 lutego. Wyrażali tylko niezadowolenie, nie przedstawiając żadnej alternatywy. Zapytałam się na blogu Free Your Mind’a o wizję tego, co by się stało, gdyby nie niepodległość Kosowa. Odpowiedź była niezbyt zaskakująca: wojna (przy czy, FYM chyba uważa, że wojna będzie tak czy inaczej). Trzeba przyznać, że to bardzo racjonalne spostrzeżenia, chociaż warto dodać, że chyba tylko FYM sobie z tego daje sprawę. Nasi inni Koledzy najwyraźniej uważają, iż „Kosovo je Serbija”, a co to oznacza dla miejscowej ludności nie ma dla nich znaczenia.

Tymczasem nasza własna, polska historia uczy nas, że nie ma innej drogi dla zapewniania pokoju niż etniczna czystka. Gdyby nie wypędzenia Niemców sami mielibyśmy tu Bałkany. Na szczęście jednak ziemie, które otrzymaliśmy po wojnie zostały oczyszczone z obcej ludności. Teraz to my możemy decydować o przynależności tych ziem, bo etnicznie są całkowicie nasze (a casus Kosowa tylko nam pomaga).

Jedyne, co mogliby obecnie zrobić Serbowie by odwrócić bieg historii, to wedrzeć się do Kosowa, pokonać Albańczyków, wyrzucić ich z domów i wygnać za granicę (próbowali to zresztą zrobić w 1998 – a Albańczycy zrobili to z nimi w 1999). Nie chcę więc od swoich Kolegów nic więcej, jak potwierdzenia – „tak, chcemy by dwa miliony Albańczyków wyrzucono przemocą z Kosowa”.

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (24)

Inne tematy w dziale Polityka