Rybitzky Rybitzky
64
BLOG

And the Oscar goes to...

Rybitzky Rybitzky Kultura Obserwuj notkę 2

Już za 48 godzin rozpocznie się oscarowa noc. Ale przecież tak naprawdę decyzje już zapadły. Wybrano najlepsze filmy 2007 roku, także ten w kategorii najbardziej nas interesującej – filmu nieanglojęzycznego. Czy kartka z tytułem „Katynia” spoczywa w jednej z wielu kopert, które zostaną otworzone za dwa dni?

Trudno to ocenić. Film Wajdy nie jest bez szans. I bynajmniej nie chodzi mi tu o wskazania słynnej sondy z New York Times. Ziarno optymizmu zasiała we mnie Agnieszka Holland, opisując sposób wyboru oscarowego filmu:

Jakiejś dużej kampanii nie było - robią to, co mogą, bo w przypadku filmów obcojęzycznych głosowanie wygląda jeszcze inaczej. Tu - ze względów praktycznych - nie głosują wszyscy, ale chętni. Jesienią do członków Akademii wysyłane jest zapytanie, czy chcą brać udział w komitecie, który przyznaje Oscary dla filmów obcojęzycznych: zgadza się na to zwykle kilkadziesiąt, czasem kilkaset osób. I właśnie te osoby decydują, kto w tej kategorii dostanie nominację i Oscara. Ponieważ pozycji zgłaszanych przez poszczególne państwa jest coraz więcej, to gremium dzieli się na dwie albo trzy grupy. Każda z nich w przeciągu mniej więcej trzech tygodni musi obejrzeć około dwudziestu filmów, z których wybiera trzy najlepsze. (...) Potem z tych dziewięciu wybiera się pięć tytułów nominowanych do Oscara - o tym decyduje z kolei jeszcze mniejsza, specjalnie powołana komisja. A potem mamy już ostateczne głosowanie, w którym biorą udział znów wszyscy ci, którzy zgłosili się na jesieni i wybierali wcześniej najlepsze trójki. (...) W przypadku obcojęzycznych filmów, trzeba to powiedzieć wprost, większość głosujących to emeryci - niewielu jest czynnych zawodowo. Nie ma tam więc młodych reżyserów niezależnych, ale konserwatywna grupa starszych pań i panów. Dla nich najważniejszy jest więc przekaz moralny, temat praw człowieka, ważne wydarzenia z historii - filmy bardziej złożone czy nowoczesne nie mają szans. Dlatego filmy, które wygrywają w Cannes czy Wenecji, tu bardzo rzadko dostają choćby nominację.

W wywiadzie dla Gazety Wyborczej Holland dodała jeszcze, że z powodu takiego sposobu wyboru szeroko zakrojone akcje promocyjne nie są konieczne (chociaż oczywiście byłyby pomocne) .

Przez miesiąc, który minął od nominacji „Katynia” do Oscara, na Zachodzie nie doszło do wysypu tekstów na temat tego filmu. Większość tych ciekawszych zebrał w jednym miejscu PISF. Można do tego dodać znakomity tekst Ann Applebaum dla New York Review of Books.

Warto zauważyć, że wspomniany New York Times na stronie o „Katyniu” nie zamieścił żadnych materiałów, ani nawet porządnego opisu filmu. Ale czy koniecznie w NYT muszą teraz pisać o „Katyniu”? Będą to robić w poniedziałek.

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura