Rybitzky Rybitzky
80
BLOG

To nie jest kraj dla biednych ludzi

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 13

Norwegowie budują właśnie na Spitsbergenie gigantyczny „przetrwalnik”. Kosztujący miliony euro bunkier ma być magazynem dla nasion dwudziestu tysięcy gatunków roślin. Będzie jak znalazł, gdyby przypadkiem ludzkość spotkała katastrofa. 

To wyrzucanie pieniędzy w błoto, czy też raczej śnieg, powie ktoś. Owszem, ale od czasu odkrycia na Morzu Północnym gigantycznych złóż ropy oraz gazu, skandynawskie królestwo ma pieniędzy w nadmiarze. Norwegia jest jednym z najbogatszych państw świata, i mogła z pogardą odwrócić się od Unii Europejskiej. 

Czasem zastanawia mnie co by się wydarzyło, gdyby ropa trysnęła z dna Bałtyku? W końcu PGNiG ciągle gdzieś wierci. Czy gdyby nagle Polska stała się właścicielką niewyczerpanego źródła „czarnego złota” coś by się w naszym kraju zmieniło? Czy już nie byłoby raportów donoszących, iż dwadzieścia procent polskich dzieci żyje w biedzie? 

Niestety, obawiam się, że nie byłoby wielkich zmian. Przecież już raz nastąpiły w Polsce wydarzenia na skalę porównywalną z tymi, jakie miały miejsce w Norwegii. Po 1989 roku przed Polakami otworzyły się całkowicie nowe, wielkie możliwości działania na kapitalistycznym rynku. To była nasza „gorączka złota”. 

Efekty boomu z początku lat dziewięćdziesiątych odczuła jednak tylko stosunkowo nieliczna grupa. I to bynajmniej nie dlatego, że polskie społeczeństwo okazało się niezaradne i pozbawione zmysłu przedsiębiorczości. Nie. Polacy starali się wykorzystać jak najlepiej swoje szanse. Jednak bardzo szybko ci, którzy wyprzedzili w kapitalistycznym wyścigu konkurencję, postanowili zagwarantować sobie miejsce na szczycie. 

Nomenklatura się uwłaszczyła, oligarchowie zbudowali swoje imperia i powiedziono dosyć. Zaczęło się zagęszczanie przepisów, mnożenie trudności dla osób prowadzących działalność gospodarczą. Efekt jest powszechnie znany – zamiast zakładać firmy, młodzi ludzie jadą na irlandzki zmywak. A na tych, którzy zostali w kraju szefowie wściekają się, że nie chcą pracować za osiemset złotych. 

Gdyby pokład bałtyckiej platformy PGNiG zalał się nagle ropą, nie musiałoby to oznaczać, że Polska pójdzie drogą Norwegii. Raczej wybrałaby ona wariant Emiratów Arabskich, gdzie biznes naftowy zagarnęło kilku szejków. I to oni decydują komu łaskawie rzucić kilka dolarów.

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka