Rzecz jednak w tym, że upraszczanie i dopasowywanie do swojej wizji nie zaczęło się dziś. Dwa, lub trzy lata temu też nie. Zaczęło się dużo wcześniej, powodując niepowetowane straty. Ta część intelektualistów, którzy zdobyli po 1989 roku wielki wpływ na polską myśl publiczną zbudowali swoją pozycję właśnie na upraszczaniu historii.
Wydarzenia z przeszłości niemal nigdy nie są czarno-białe. Zawsze można analizować ich przyczyny i skutki pod różnymi kątami. Dostrzegać walkę wielorakich grup interesu, tła, których nie widać na pierwszy rzut oka.
Tymczasem zafundowano nam jedną wersję historii, umacniającą pozycję tych, którzy byli w niej bohaterami. Efekty widać chociażby w komentarzach pod moim wpisem - okazuje się, że jestem antysemitą, gdyż pozwoliłem sobie zastanawiać się nad przebiegiem wydarzeń z marca 1968 w sposób inny od ogólnie przyjętego.
Tak jest, uproszczeniem jest mówić, iż marzec 1968 był tylko wewnątrzpartyjnym starciem. Ale uproszczeniem jest też stwierdzenie, że była to tylko antysemicka nagonka lub prodemokratyczny bunt młodzieży. Bardzo się cieszę, że „Rzeczpospolita" opisze szczegółowo zdarzenia sprzed czterdziestu lat. Jednakże jest bardzo prawdopodobne, iż tym samym gazeta ta sprowadzi na siebie ogień polemiki.
Każda bowiem próba rzeczowej analizy polskiej historii wywołuje gwałtowny opór tych, którzy zbudowali dla siebie legitymizację przy pomocy starannie przygotowanej wizji przeszłości. Jeśli spojrzenie na historię zacznie się zmieniać oni poniosą realne straty. Bo to przeszłość jest tratwą unoszącą ich przez teraźniejszość ku przyszłości. Bez niej - zatoną.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)