Moim zdaniem Gniewomir także zaprezentował pewną naiwność, charakterystyczną niestety nie tylko dla młodzieży, ale Polaków w ogóle. W opinii naszych rodaków wszystko co „polityczne" jest złe. Najlepiej robić swoje, pozostawiają "babranie się w szambie" tym, którzy to lubią - czyli politykom.
Taka postawa prowadzi rzecz jasna do tego, iż faktycznie istniejące w życiu publicznym patologie tylko się umacniają. Społeczeństwo nie zamierza kontrolować elit, więc mogą sobie one pozwalać na coraz więcej.
Nasza polityka mogłaby się zmienić, ale bez udziału szerszych grup społecznych nigdy do tego nie dojdzie. Politycy przecież świetnie się czują w wykreowanej przez siebie rzeczywistości. Niezależnie o deklarowanych przez siebie poglądów, jako grupa mają jeden wspólny interes - utrzymać Polaków w stanie politycznego marazmu.
Dlatego też polityka w Polsce przypomina teatr, gdzie aktorzy nie umieją grać i każdy spektakl jest w ich wykonaniu ostatnia chałturą. Publiczność jednak siedzi na miejscach, bo nawet się jej nie chce wstać z foteli. Aktorom to oczywiście odpowiada.
To jest właśnie kluczowy problem naszego państwa, powód większości naszych kłopotów - od braku autostrad po upadającą służbę zdrowia. Politycy nie czują, że ktoś może pozbawić ich pozycji elity. Władzy, na chwilę, owszem. Ale nie uprzywilejowanej roli w społeczeństwie.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)