10 marca 1959 roku w Tybecie rozpoczęło się powstanie, które szybko przerodziło się w masakrę. Od tego czasu Tybetańczykom jest tylko gorzej. Rok temu można jeszcze było mieć nadzieję, iż nadchodząca Olimpiada skłoni Chińczyków do złagodzenia kursu. Niestety, teraz widać, że to świat łagodzi kurs - wobec Chin.
Chińczycy nie muszą się martwić ewentualnymi wystąpieniami ze strony uczestników Olimpiady. To rządy krajów z których przybędą sportowcy oraz dziennikarze zadbają, aby ze strony ich obywateli nie dochodziło do „prowokacji". Nikt nie chce narazić się Państwu Środka. Zresztą, Polska też nie.
Jedna jedyna Björk - znana piosenkarka z Islandii, potrafiła zdobyć się na odważny gest i na koncercie w Szanghaju zadedykować Tybetowi swoją piosenkę „Declare Indepedence", co wywołało furię jej lokalnych fanów. Pewnie nie sprzeda już w Chinach zbyt wielu płyt.
No właśnie, ale czy sprzeciw wobec Chin wymaga naprawdę mnóstwa odwagi? Oni nie mają jeszcze władzy nad światem. Chociaż faktycznie, sam świat najwyraźniej stara się im tę władzę wepchnąć prosto w ręce. W takim razie jednak popatrzmy na Tybet i przyjrzyjmy się jak potrafią rządzić Chińczycy.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)